1. 28 niedziela zwykła 11.10.2020

    12 Październik 2020

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    Minęła niedziela. Wczoraj zakończyliśmy ją różańcem i apelem o 21.00. Cieszę się że tym razem było sporo ludzi. Myślę po cichu, że to sprawka Św. JPII. To był przecież Dzień Papieski. Trudno mi się wczoraj głosiło, są takie niedziele, że słowo rodzi się w bólach. Mówiłem o tym, że każdy z nas został obdarzony powołaniem do zbawienia, czyli do uczestnictwa w wiecznej uczcie świętych. Tak ważne jest, aby nie zlekceważyć tego powołania i jego dawcy, Boga. Jednak tak naprawdę przenikało mnie i przenika słowo z drugiego czytania z listu św. Pawła do Filipian z 4 rozdziału „Umiem cierpieć biedę, umiem i obfitować. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, obfitować i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.” Zadaję sobie pytanie czy mam wiarę Św. Pawła, która dawałaby mi siłę do takiego przeżywania codzienności. Czy mam taką ufność w Chrystusie, że w pokoju serca przyjmę każde doświadczenie. Czy rzeczywiście mogę powiedzieć: wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. Wystarczy tylko wznieść wzrok ku niebu jak mówił błogosławiony Carlo Acutis. Czy rodzą się w Was także takie pytania? Błogosławię Was na ten deszczowy poniedziałek i na cały tydzień, który otrzymujemy od naszego Stwórcy. Nie dajcie się koronawirusowi.

  2. 24 niedziela zwykła 13.09.2020

    13 Wrzesień 2020

    Modlitwa o przebaczenie
    Panie Jezu, staję przed Tobą, by prosić Cię o przebaczenie. Chcę złożyć u Twych stóp
    wszystko to, co mnie od Ciebie oddala, co uniemożliwia mi życie pełnią życia i zakłóca
    jedność pomiędzy nami. Pomóż mi Panie, by zniknęły przeszkody oddzielające mnie od
    Ciebie. Obdarz mnie swoim przebaczeniem, które płynie z Twojej ofiary na Krzyżu. Dziękuję
    Ci, że zgodziłeś się umrzeć za mnie, biorąc na siebie mój grzech. Spraw bym nigdy nie oddalił
    się od Ciebie i zawsze stał u Twego boku. Ulecz mnie z wszelkich ran, które sam sobie
    zadałem przez trwanie w grzechu. Przyjmuję siebie samego takim, jakim jestem, z moimi
    ograniczeniami, ale także z wszystkimi dobrymi wartościami, którymi mnie obdarzyłeś.
    Akceptuję siebie i kocham to, kim jestem, ponieważ Ty sam pokochałeś mnie miłością
    osobistą i nie czekającą na wzajemność. Ty mnie pierwszy pokochałeś i nic, poza moją własną
    niewiernością, nie zdoła mnie odłączyć od Twojej miłości.
    W Twoje Imię, Panie Jezu, przez moc Ducha Świętego i dla chwały Boga, Twego Ojca i
    naszego Ojca: z całą moją wiarą i szczerością, proszę Cię, byś przyszedł mi z pomocą i dał mi
    łaskę przebaczania innym. Sam z siebie nie jestem w stanie przebaczać i odpowiadać na
    Twoje wezwanie do pojednania. Dlatego liczę na pomoc Twej Miłości i na moc Twojej Krwi,
    która daje nam przystęp do Bożego Miłosierdzia. Panie, przebaczam wszystkim osobom,
    które w jakikolwiek sposób mnie zraniły, w sposób świadomy i nieświadomy. W sposób
    szczególny wybaczam wszelkie wyrządzone mi zło tym, którzy stają mi teraz przed oczyma,
    którzy najbardziej zawinili wobec mnie. Wybaczam im ich winę, bez stawiania warunków i już
    na zawsze. Panie Jezu, który jesteś Miłosierdziem, Tobie ufam. Napełnij mnie proszę, Twoim
    pokojem i Twoją radością, obdarz nimi także tych, którym przebaczam. Dziękuję Ci za to, co
    Twoja Miłość dokonuje we mnie dzisiaj i za to, czego dokona we mnie jeszcze jutro, a także
    dziękuję za wszystko, co sprawisz w życiu każdej z tych osób, którym dziś przebaczam.
    Panie, wciąż jest we mnie wiele goryczy, pozostałej po moich zranieniach. Chcę ją przelać do
    Twego Serca, by już mnie nie zabijała. Wiem, że Ty kochasz tak samo jak mnie również te
    osoby, które wyrządziły mi krzywdę, za nas wszystkich oddałeś swoje życie. Uczyń mi tę łaskę
    Panie, bym nie porównywał się z tymi osobami, nie sądził ich i nie uważał się za lepszego od
    nich. Niech kieruje mną pokora i łagodność. Daj mi Cię wychwalać we wszystkim, wiedząc że
    potrafisz wyciągnąć dobro z tego zła. Daj mi siłę, bym potrafił akceptować utratę mojej
    reputacji, dobrej opinii i fałszywej pokory. Obdarz mnie odwagą, bym zawsze wykonywał
    pierwszy krok ku pojednaniu i nie bał się przyjmować zranień i nie bał się przebaczać. Panie,
    wlej w moje serce Twoją Miłość, bym mógł powiedzieć jak Ty: „Ojcze, wybacz im, bo nie
    wiedzą co uczynili”. I wreszcie, Panie, weź moje serce i posługując się nim, Ty sam przebacz.
    Znasz bowiem moją słabość, ale też wiesz, że postanowiłem przebaczyć, by być posłusznym
    Twojej prośbie. Proszę Cię byś błogosławił tych, którzy zawinili wobec mnie i byś ich napełnił
    łaską miłosierdzia, pokoju, radości i miłości. Uwolnij ich od wszelkiego zła i ulecz także ich
    rany. Amen

    Przebaczenie jest najtrudniejszą miłością.
    Albert Schweitzer

    Kto sądzi swego bliźniego, może się zawsze pomylić. Kto mu przebacza, nie myli się nigdy.
    Karl Heinrich Waggerl

    "Człowiek, który nie lubi i nie umie przebaczać, jest największym wrogiem samego siebie."

    Modlitwa przebaczenia
    PANIE JEZU CHRYSTE,
    proszę Cię dzisiaj, abym przebaczył wszystkim ludziom, których spotkałem w moim życiu. Wiem, że udzielisz mi siły, abym mógł tego dokonać i dziękuję Ci, że kochasz mnie bardziej niż ja sam siebie i bardziej pragniesz mego szczęścia, niż ja go pragnę.
    OJCZE, przebaczam Ci te wszystkie momenty, kiedy śmierć weszła w moją rodzinę; chwile kryzysu, trudności finansowe i te wydarzenia, które uznałem za karę zesłaną przez Ciebie - gdy inni mówili: "Widać Bóg tak chciał", a ja stałem się zgorzkniały i obraziłem się na Ciebie. Proszę dzisiaj, oczyść moje serce i mój umysł.
    PANIE MÓJ, przebaczam SOBIE moje grzechy, winy i słabości oraz wszystko to, co złego jest we mnie lub, co ja uważam za złe. Wyrzekam się wszelkich przesądów i wiary w nie, posługiwania się tablicami do seansów spirytystycznych, uczestniczenia w seansach, czytania horoskopów, odczytywania przyszłości, używania talizmanów i wymawiania zaklęć na szczęście. Wybieram Ciebie jako mojego jedynego PANA I ZBAWICIELA. Napełnij mnie swoim DUCHEM ŚWIĘTYM.
    Następnie przebaczam sobie branie Twojego imienia nadaremno, nie oddawanie Ci czci przez chodzenie do kościoła, ranienie moich rodziców, upijanie się, cudzołóstwo, homoseksualizm. Ty już mi to przebaczyłeś w sakramencie pokuty, dziś ja przebaczam sobie samemu, także aborcję, kradzieże, kłamstwa, oszustwa, zniesławianie innych.
    Z całego serca przebaczam mojej MATCE. Przebaczam te wszystkie momenty, w których mnie zraniła, gniewała się na mnie, złościła się i karała mnie, gdy faworyzowała moje rodzeństwo Przebaczam jej to, że mówiła, iż jestem tępy. brzydki, głupi, najgorszy z jej dzieci i że dużo kosztuję naszą rodzinę. Kiedy wyjawiła mi, że byłem niechcianym dzieckiem, przypadkiem, błędem lub nie urodziłem się tym, kim ona by chciała. Przebaczam jej to.
    Przebaczam mojemu OJCU. Przebaczam mu te dni i lata, w których zabrakło mi jego wsparcia, miłości, czułości lub choćby uwagi. Przebaczam mu brak czasu i to, że mi nie towarzyszył w ważnych momentach mojego życia; jego pijaństwo, kłótnie i walki z mamą lub moim rodzeństwem. Jego okrutne kary, opuszczenie nas, odejście z domu, rozwód z moją mamą lub jego zdrady - przebaczam mu to.
    PANIE, tym przebaczeniem pragnę ogarnąć również moich BRACI I SIOSTRY. Przebaczam tym, którzy mnie odrzucali, kłamali o mnie, nienawidzili mnie, obrażali się na mnie, walczyli ze mną o miłość naszych rodziców, ranili mnie lub krzywdzili fizycznie. Przebaczam tym, którzy byli dla mnie okrutni, karali mnie lub w jakikolwiek inny sposób uprzykrzali mi życie.
    PANIE, przebaczam mojemu MĘŻOWI/ŻONIE brak miłości, czułości, rozwagi, wsparcia, uwagi, zrozumienia i komunikacji, wszelką winę, wady, słabości i te czyny i słowa, które mnie raniły i niepokoiły.
    MÓJ BOŻE, przebaczam rodzinie mojego współmałżonka i dzieci: teściowej/teściowi, synowej/zięciowi i pozostałym, którzy przez małżeństwo weszli do mojej rodziny, a którzy traktowali ją z brakiem miłości. Przebaczam im słowa, myśli, uczynki i zaniedbania, które zraniły mnie i zadały mi ból.
    PANIE, proszę Cię, pomóż mi przebaczyć moim KREWNYM: babci i dziadkowi, ciotkom, kuzynom, którzy może ingerowali w sprawy naszej rodziny, a zaborczo traktując moich rodziców - spowodowali w niej zamieszanie, nastawiali jedno z rodziców przeciwko drugiemu.
    JEZU, pomóż mi przebaczyć moim WSPÓŁPRACOWNIKOM, którzy są nieprzyjemni lub utrudniają mi życie. Tym, którzy zrzucają na mnie swoje zadania, którzy nie chcą współpracować, usiłują zagarnąć moje stanowisko - przebaczam im.
    SĄSIADOM, którzy potrzebują mojego przebaczenia - ich hałasy, śmiecenie, uprzedzenia, obmawianie mnie i oczernianie innych sąsiadów - to wszystko przebaczam im, PANIE.
    Teraz przebaczam wszystkim KSIĘŻOM, pastorom, zakonnicom, mojej parafii, organizacjom parafialnym i grupom modlitewnym, mojemu duszpasterzowi, biskupowi, Papieżowi, całemu Kościołowi: brak wsparcia, potwierdzenia mojej wartości; złe kazania, małostkowość, brak zainteresowania, brak zachęty, której nasza rodzina bardzo potrzebowała; także wszelkie zranienia, jakie zadano mnie lub mojej rodzinie, nawet w odległej przeszłości - przebaczam im dzisiaj.
    PANIE przebaczam też wszystkim SPECJALISTOM, którzy w jakikolwiek sposób mnie skrzywdzili: lekarzom, pielęgniarkom, prawnikom, sędziom, politykom i pracownikom administracyjnym.
    Wybaczam wszystkim pracującym w służbach społecznych: policjantom, strażakom, kierowcom autobusów, sanitariuszom, a szczególnie fachowcom, którzy zażądali zbyt wiele za swoją pracę.
    JEZU, przebaczam mojemu PRACODAWCY to, że nie płacił mi wystarczająco, nie doceniał mojej pracy, nie chwalił za osiągnięcia.
    PANIE JEZU, przebaczam moim NAUCZYCIELOM I WYKŁADOWCOM, zarówno dawnym jak i obecnym, tym, którzy mnie karali, upokarzali, obrażali mnie, traktowali niesprawiedliwie, wyśmiewali, nazywali "tępym" lub "głupim", zmuszali, żebym zostawał po szkole. Przebaczam im PANIE, z serca.
    JEZU, przebaczam moim PRZYJACIOŁOM, którzy mnie zawiedli, zerwali ze mną kontakt, nie wspierali mnie i byli nieosiągalni, gdy ich potrzebowałem, pożyczyli pieniądze i nigdy nie oddali, plotkowali o mnie.
    PANIE JEZU, w szczególny sposób modlę się o łaskę przebaczenia TEJ JEDNEJ OSOBIE, która w całym moim życiu zraniła mnie najbardziej.
    Proszę, pomóż mi przebaczyć temu, kogo uważam za swojego największego wroga; komu najtrudniej jest mi przebaczyć; o kim powiedziałem, że nigdy nie przebaczę.
    PANIE, sam również proszę o przebaczenie tych wszystkich ludzi - za ból, jaki im zadałem - szczególnie moją matkę i ojca, oraz mojego współmałżonka. Przepraszam z całego serca zwłaszcza za te największe krzywdy, jakie im wyrządziłem.
    Dziękuję Ci, PANIE JEZU, że jestem teraz uwalniany od zła, jakim jest brak przebaczenia. Niech Twój ŚWIĘTY DUCH napełni mnie światłem i rozjaśni każdy mroczny obszar mojego umysłu.
    Amen.

    "Istnieją dwa rodzaje jałmużny: dawanie i przebaczanie.
    Dawanie tego, co dobrego zdobyłeś; przebaczanie tego, co wycierpiałeś".
    - św. Augustyn

    Miłuj i czyń co chcesz.
    Gdy milczysz to milcz z miłością.
    Gdy mówisz to mów z miłością.
    Gdy upominasz to upominaj z miłością.
    Gdy przebaczasz to przebaczaj z miłością.
    Bądź źródłem miłości, ponieważ z tego źródła
    może pochodzić jedynie dobro.
    - Św. Augustyn

    "Istnieją dwa rodzaje jałmużny: dawanie i przebaczanie.
    Dawanie tego, co dobrego zdobyłeś; przebaczanie tego, co wycierpiałeś".
    - św. Augustyn

    Najpiękniejszy dar to przebaczenie.
    Tam, gdzie nie chce się przebaczyć,
    od razu powstaje mur.
    Od muru zaś zaczyna się więzienie.
    - Phil Bosmans

    Największą trucizną dla duszy i ciała
    Jest złość zapiekła uraza,
    Niezdolność wybaczania krzywd.
    Przebaczenie to rodzaj wewnętrznego nieba.
    - Anna Kamieńska

    Prośmy Miłosiernego Boga, aby nasza parafia przez Jego łaskę stawała się wspólnotą żyjącą w przebaczeniu. Pozdrawiam Was i błogosławię. ks. Krzysztof

  3. Na 22 niedzielę zwykłą 30.08.2020

    31 Sierpień 2020

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    Wracamy na stronę po wakacyjnym lenistwie. To ostatnia niedziela wakacji. Ważny dzień dla naszej wspólnoty, gdyż kolejna grupka naszych dzieciaków  przyjęła I komunię Świętą. To wielka radość płynąca z faktu że kolejne cztery osoby doświadczają wspólnoty z Chrystusem, przychodzącym do ich życia w sakramencie eucharystii. Oby ich rodziny i my ich bracia i siostry w Chrystusie nie zniszczyli, nie zagasili w nich tej miłości do Chrystusa, którą dziś czują i przeżywają. Dzisiaj także jak co roku w ostatnią niedzielę sierpnia pobiegliśmy myślą ku Łubieńskim. Uczciliśmy ich pamięć przy pomniku w Łubnej i modliliśmy się o ich zbawienie. Cieszę się że było wielu parafian, którzy zechcieli przyjść na tę piękną uroczystość. Odkrywamy w Łubieńskich wielką, przejawiającą się w konkretnych działaniach i trosce miłość do Kościoła i Ojczyzny – Polski. To ważne świadectwo naszych przodków  z tej ziemi w czasie kiedy przeżywamy 40 rocznicę podpisania umów gdańskich w roku 80-tym. Chwilami bowiem wydaje się, że wciąż są potężne siły w Polsce,  które chcą zatrzeć i podeptać owoce tej wielkiej sprawy narodowej, która wtedy się zrodziła. W tym miejscu przypomnę słowa wielkiego Prymasa Tysiąclecia Kard. Stefana Wyszyńskiego  „Gdy będę w więzieniu, a powiedzą wam, że Prymas zdradził sprawy Boże – nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas ma nieczyste ręce – nie wierzcie. Gdyby mówili, że Prymas stchórzył – nie wierzcie. Gdy będą mówili, że Prymas działa przeciwko narodowi i naszej ojczyźnie – nie wierzcie. Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce i wszystko, co czynię dla Kościoła, czynię dla niej”.  Oby stały się one żywe w każdym z Polaków. Myśląc o tym wszystkim, pamiętajmy, że nasza droga za Chrystusem to nieustanne zapominanie o sobie, codzienne podejmowanie krzyża i naśladowanie naszego Pana.
    Pozdrawiam Was i błogosławię na ten nowy tydzień +

  4. Na 16 niedzielę zwykłą 19.07.2020

    19 Lipiec 2020

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    Dzisiejsza przypowieść ewangeliczna o pszenicy i chwaście to przepiękny obraz miłosierdzia Bożego. Bóg jest dobry i czyni tylko dobro. Zasiewa w człowieku tylko  dobre ziarno pszenicy, tak że każdy człowiek ze swej natury jest dobry. Najgłębsze i najprawdziwsze pokłady naszego serca to dobro. Jednak są chwile w naszym życiu że śpimy czyli przestajemy czuwać nad rozwojem i kontemplacją tego dobra w nas i wokół nas. To jest czas, kiedy Szatan zasiewa w nas zło, chwast. Jakże ważne są więc słowa Chrystusa „ czuwajcie i módlcie się w każdym czasie”. To znaczy troszczcie się o to, aby być zawsze blisko Boga. Lecz Bóg wie, że kondycja człowieka jest taka, iż często szuka szczęścia poza Bogiem, odwraca się od Stwórcy, odchodzi od Niego. Apostołowie w swej porywczości i niecierpliwości ludzkiej mówią Panie wyrwiemy chwast. To zdanie uzmysławia nam, ze często człowiek ulega pokusie, aby widzieć tyko zło, kontempluje zło, to wielkie zwycięstwo szatana. Tak bywa, że zatrzymując się tylko na walce ze złem, przestajemy rozwijać dobro, dbać o nie. A Bóg mówi: nie pozwólcie róść razem pszenicy i chwastowi aż do żniwa. Bóg jest cierpliwy i miłosierny, ale trzeba pamiętać że przyjdzie czas żniwa i wtedy Stwórca oddzieli pszenicę od chwastu. Czy jestem gotowy na żniwo? Pozdrawiam Was i do zobaczenia wkrótce.
    Błogosławię Wam +
    Ks. Krzysztof.

  5. na XII niedzielę zwykłą 21.06.2020

    20 Czerwiec 2020

    Na dzisiejszą niedzielę kilka słów o lęku. Wypowiedział te słowa Św. Jan Paweł II 13.04.1980 r w Turynie.
    Współczesne pokolenie ludzi nurtuje również lęk. Tego lęku doznają ludzie w sposób nieproporcjonalny. Chyba najgłębiej odczuwają go ci, którzy najpełniej są świadomi całej sytuacji człowieka - a którzy równocześnie pogodzili się ze śmiercią Boga w ludzkim świecie.
    Ten lęk nie leży na powierzchni życia ludzkiego. Na powierzchni bywa kompensowany przy pomocy wielu środków nowożytnej cywilizacji i techniki, które pozwalają człowiekowi uwalniać się od swojej głębi. Pozwalają mu żyć w wymiarze "homo economicus", "homo technicus", "homo politicus", do pewnego stopnia również w wymiarze "homo ludens".
    Równocześnie bowiem trwa i narasta z dostatecznym uzasadnieniem przeświadczenie o postępie - o przyspieszonym postępie człowieka w sferze jego panowania nad światem widzialnym, nad przyrodą. Nigdy dotąd nie był człowiek w swoim wymiarze planetarnym tak świadom wszystkich sił, które może w świecie wykorzystać i oddać na swoją służbę - i nigdy jeszcze w takim stopniu nimi się nie posługiwał. Od tej strony, w tym wymiarze, przeświadczenie o postępie ludzkości jest w pełni uzasadnione.
    W krajach i środowiskach najwyższego postępu technicznego i największego dobrobytu materialnego - w parze z tym przeświadczeniem idzie postawa, którą słusznie przywykło się nazywać "konsumpcyjną". Postawa ta świadczy jednak o tym, że przeświadczenie o postępie człowieka jest tylko częściowo uzasadnione. Co więcej - świadczy o tym, że ten kierunek postępu może zabijać w człowieku to, co jest najgłębiej i najistotniej ludzkie. Gdybyśmy tu teraz sprowadzili matkę Teresę z Kalkuty - jedną z tych niewiast, które nie lękają się zstępować za Chrystusem do wszystkich wymiarów człowieczeństwa, do wszystkich sytuacji człowieka w świecie współczesnym - powiedziałaby nam, że na ulicach Kalkuty i innych miast świata ludzie umierają z głodu...
    Postawa konsumpcyjna nie uwzględnia całej prawdy o człowieku - ani prawdy historycznej, ani społecznej, ani tej wewnętrznej i metafizycznej. Raczej jest ucieczką od niej. Nie uwzględnia też całej prawdy, o człowieku. Człowiek jest stworzony do szczęścia. Tak! Ale szczęście człowieka bynajmniej nie utożsamia się z użyciem! Człowiek nastawiony "konsumpcyjnie" gubi w tymże użyciu pełny wymiar swego człowieczeństwa, gubi poczucie głębszego sensu życia. Taki więc kierunek postępu zabija w człowieku to, co najgłębiej i najistotniej ludzkie.
    Człowiek wzdraga się przed śmiercią. Człowiek lęka się śmierci. Człowiek broni się przed śmiercią. I społeczeństwo stara się obronić człowieka przed śmiercią.
    Postęp, który z takim trudem, z użyciem tylu energii i nakładów został wypracowany przez pokolenia ludzkie, zawiera jednak w swym całokształcie potężny współczynnik śmierci. Kryje w sobie gigantyczny wręcz potencjał śmierci. Czyż trzeba to udowadniać w społeczeństwie, które jest świadome, jakie możliwości zniszczenia tkwią we współczesnych atomowych arsenałach militarnych?
    Więc człowiek współczesny się lęka. Lękają się supermocarstwa, które dysponują tymi arsenałami - i lękają się inni: kontynenty, narody, miasta...
    Ten lęk jest uzasadniony. Nie tylko istnieją nieznane przedtem możliwości niszczenia i zabijania, ale już dzisiaj ludzie nagminnie zabijają ludzi! Zabijają na ulicach miast, w mieszkaniach, w urzędach, w uczelniach. Ludzie uzbrojeni w nowoczesną broń zabijają bezbronnych, niewinnych ludzi. Wypadki takie zawsze się zdarzały. Ale dziś to stało się systemem.
    Jeśli ludzie twierdzą, że trzeba zabijać innych ludzi w tym celu, ażeby zmienić i ulepszyć człowieka i społeczeństwo, to musimy pytać, czy wraz z owym gigantycznym postępem materialnym, który jest udziałem naszej epoki, nie doszliśmy równocześnie do przekreślenia właśnie człowieka jako wartości podstawowej i elementarnej? Czy nie doszliśmy już do negacji tej podstawowej i elementarnej zasady, którą starożytny myśliciel chrześcijański wyraził w zdaniu: "trzeba, ażeby człowiek żył" (Ireneusz).
    Tak więc współczesne pokolenie ludzi nurtuje słuszny lęk. Czy ten kierunek gigantycznego postępu, który stał się wykładnikiem dla naszej cywilizacji, nie stanie się początkiem gigantycznej i programowej śmierci człowieka? Czy zapowiedzią i przedsmakiem tego w naszym wieku nie są również te straszliwe obozy śmierci, których ślady jeszcze noszą w swoim ciele niektórzy z naszych współczesnych?
    Czy ten lęk, który nurtuje współczesnych ludzi, nie jest także w swoim najgłębszym korzeniu zrodzony ze "śmierci Boga"?
    Nie z tej krzyżowej, która stała się początkiem Zmartwychwstania i źródłem uwielbienia Syna Bożego, a zarazem podstawą ludzkiej nadziei i znakiem zbawienia - nie z tej!
    Ale z tej, którą człowiek zadaje Bogu w sobie, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich etapów swej historii, w swoim myśleniu, w swoim sumieniu, w swoim działaniu. To jest jakby wspólny mianownik wielu poczynań ludzkiej myśli i woli. Człowiek odbiera Bogu siebie i świat. Nazywa to "wyzwoleniem się od alienacji religijnej". Człowiek odbiera Bogu siebie i świat w tym mniemaniu, że tylko w taki sposób może wejść w pełne ich posiadanie, może stać się panem świata oraz swej własnej istoty. Człowiek więc "zabija Boga w sobie i w drugich. Służą temu całe systemy filozoficzne, programy społeczne, ekonomiczne i polityczne, żyjemy w epoce gigantycznego postępu materialnego i nieznanej przedtem negacji Boga. Taki jest obraz naszej cywilizacji. Dlaczego człowiek się lęka? Może właśnie dlatego, że w wyniku tej swojej negacji zostaje ostatecznie sam: metafizycznie sam... wewnętrznie sam.
    A może? ... może właśnie dlatego, że człowiek, który zabija Boga, nie znajdzie także ostatecznego hamulca, aby nie zabijać człowieka. Ten ostateczny hamulec jest w Bogu. I ostateczna racja tego, ażeby człowiek żył, ażeby szanować życie i ochraniać życie człowieka - jest w Bogu. I ostateczna podstawa wartości i godności człowieka, i sensu jego życia jest ta, że jest on obrazem i podobieństwem Boga!
    "Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana" (J 20, 20). Uradowali się! To słowo jest proste i głębokie zarazem. Nie mówi wprost o głębi i potędze tej radości, jaka stała się udziałem tych świadków Chrystusa Zmartwychwstałego - ale pozwala o niej wnioskować. Jeśli ich lęk miał swoje najgłębsze korzenie w fakcie śmierci Syna Bożego - to radość spotkania ze Zmartwychwstałym musiała być radością na miarę tego lęku. Musiała być większa od tego lęku. Była to radość tym większa, im po ludzku poniekąd trudniejsza do przyjęcia. A jak trudna - o tym świadczy późniejsze zachowanie się Tomasza, który "nie był razem z nimi, gdy przyszedł Jezus" (J 20, 24).
    Właśnie te czasy, w których żyjemy - czasy, w których otwarła się perspektywa "śmierci człowieka" zrodzona ze "śmierci Boga" w ludzkim myśleniu, w ludzkim sumieniu, w ludzkim działaniu - właśnie te czasy domagają się szczególnie prawdy o Zmartwychwstaniu Ukrzyżowanego. Domagają się też świadectwa zmartwychwstania tak wymownego jak nigdy.
    Ale powie ktoś: to było wczoraj. "Dzisiaj" różni się od tego "wczoraj", różni się radykalnie. "Dzisiaj" zadeptuje owo "wczoraj". Nie ma już świata Świętych, jest świat wielkiego przemysłu i wielkiej sekularyzacji, świat codziennej walki klas i nieustającego gwałtu. Święci odeszli do przeszłości, nie wystarczają na czasy dzisiejsze - powie ktoś.
    Ale Chrystus jest. I Chrystus wystarcza na każdy czas: "wczoraj i dzisiaj, ten sam także na wieki" (Hbr 13, 8).
    To jest powiedziane do nas, ludzi epoki gigantycznego postępu - i epoki lęku narastającego na dnie ludzkich osiągnięć i zagrożeń.
    To jest powiedziane dla nas.
    Błogosławię Wam  ks. Krzysztof

  6. Na Uroczystość Trójcy Przenajświętszej 07.06.2020

    08 Czerwiec 2020

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
    Myślę sobie, że człowiek zawsze będzie sięgał po niemożliwe. Tak było już w czasach budowania wieży Babel. Pytanie dlaczego sięga? Jedni powiedzą taka jest jego natura, inni, że kiedy odkrywa to ma poczucie władzy nad tym wszystkim co go otacza. Nie można odkryć, pojąć, zrozumieć potęgi Boga, Jego tajemnicy, rządnym panowania nad wszystkim rozumem. Potrzeba pokory, uniżenia, jak Mojżesz na Bożej górze Horeb. Trzeba uczynić pokłon aż do ziemi, żeby wejść w wewnętrzne życie Trójcy: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Św. Augustyn powiedział: jeżeli mówisz, że nie rozumiesz to dobrze, a jeżeli myślisz że zrozumiałeś to to na pewno nie jest Bóg. Czym jest mój mózg i jego możliwości poznawcze , żeby objąć, zrozumieć potęgę Stwórcy i Pana całego wszechświata. Bóg odkrywa przede mną swoje życie i swoją tajemnicę tyle ile sam chce. Bóg wie, że gdybym poznał tajemnicę Jego wewnętrznego życia, gdybym odkrył pełnię życia Trójcy Ojca, Syna i Ducha Świętego umarłbym, bo nie udźwignąłbym tak potężnej Miłości , tak wielkiego Szczęścia i cudownego Piękna. Dlatego Izraelici nie mogli patrzeć na objawiającego się Boga, wiedzieli bowiem, że to doskonałe Piękno sprawiłoby, że nie potrafili by żyć. Zakrywali więc twarz i zamykali oczy. Wiem jedno Boże Ojcze, Synu i Duchu Święty, jesteś pełnią Miłości, Prawdy, Pokoju i Piękna. Wiem że poznam Twoje życie w pełni tam gdzie między Toba a mną już nie będzie nikogo i niczego. Bądź uwielbiona Trójco Przenajświętsza. Pozdrawiam Was i błogosławię Wam +    ks. Krzysztof

  7. Pięćdziesiątnica 2020

    01 Czerwiec 2020

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    Piszę te słowa już po Pięćdziesiątnicy. Jest Święto NMP Matki Kościoła. Wczoraj Chrystus tchnął na nas i powiedział przyjmijcie Ducha Świętego. Mieliśmy odwagę przyjąć Go? Jeżeli tak to możemy być pewni, że przeniknęła i wypełniła nas moc Ducha Świętego.
    Jego obecność w naszym życiu będzie nas wyzwalała z wszelkiego lęku. Nie lękajcie się ja zwyciężyłem świat, mówi Chrystus. Duch Święty obecny w nas wyposaży nas w dar budowania jedności, przez roztropne i wypełnione Bożym pokojem słowo. Duch Święty będzie ożywiał i rozpalał w nas pragnienie działania dla dobra wspólnego.
    Człowiek bardziej niż pieniędzy , zdrowia i władzy potrzebuje nowego powiewu Ducha Świętego, bo tylko Duch Boga może odnowić ten świat. Człowiek z najlepszymi pomysłami niewiele zrobi w kierunku zatrzymania świata przed samozagładą
    Kiedy poddam Duchowi Świętemu mój umysł, moje emocje, moje pragnienia i plany, moje serce stanę się nowo narodzonym człowiekiem, zatopionym w życiu Bożym. Świat w którym żyjemy potrzebuje do przetrwania właśnie takich nowo narodzonych z wody i Ducha Świętego ludzi. Potrzebuje ich dzisiaj bardziej niż naukowców, lekarzy, artystów czy polityków
    Duchu Święty pozwalam Ci, abyś mnie wypełnił Twoimi darami, abyś mnie uświęcił i ożywił na nowo moje w tak wielu momentach skostniałe życie. Rozporządzaj mną wedle woli Twojej. Przyjdź Duchu Święty.
    Maryjo Matko Kościoła, oświecona w całej pełni światłem Ducha Świętego, posłuszna w całej pokorze Jego natchnieniom, wspomagaj mnie, moich parafian, przyjaciół i cały Kościół w nieustannym wsłuchiwaniu się w powiewy Bożego Ducha w odwadze poddawania się Jego prowadzeniu.

    Błogosławię Was w te cudowne i pełne łaski „Zielone Święta”+
    Ks. Krzysztof

  8. Na Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego

    25 Maj 2020

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    Zastanawiam się kto wpatruje się w niebo. Chyba tylko ten kto za nim tęskni, kto nosi w sercu nadzieję, że kiedyś będzie tam przebywał już nie jako wędrowiec, ale jako mieszkaniec, wieczny mieszkaniec. Kto wpatruje się w niebo? Ten kto rozpalony jest miłością do Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego, do Maryi naszej kochanej Matki. Kto wpatruje się w niebo? Ten kto jest przekonany, że na ziemi nie ma raju, kto jest przekonany, że to nie człowiek, ale Bóg ma rozwiązania czyniące życie prawdziwie szczęśliwym. Chrystus wstępujący do Ojca otwiera przede mną prawdę, że ja grzesznik, który uwierzyłem i zaufałem Bogu jestem przeznaczony do życia z Nim w niebie. To jest mój cel. Tak jestem wędrowcem, który wie dokąd zmierza. Nie jestem włóczęgą miotającym się pośród wielu dróg i karmiącym się chwilowymi doświadczeniami i tak naprawdę nie potrzebującym celu.

    Pragnę jeszcze powiedzieć jedno. Niebo staje się pragnieniem, tym większym im czystsza i prawdziwsza jest moja wiara. To ona sprawia, że szukam świętości, doskonałego piękna i dobra, doskonałej miłości czyli nieba. Dziękuję Ci Boże, że stworzyłeś ziemię, ale jeszcze bardziej dziękuję Ci za to, że uczyniłeś niebo, Twój i jak wierzę także kiedyś mój dom.

    Kochani Parafianie w tym słowie, pragnę podziękować Wam za to wszystko co we wczorajszą Uroczystość zgotowaliście mi w związku z 30 rocznicą święceń kapłańskich. Cieszę się, że pamiętacie i modlicie się, że mimo tak trudnych dla kapłaństwa i Kościoła czasów, dajecie dowody szacunku i dobroci. Za każdy gest Waszej jedności ze mną w tym wspólnym wędrowaniu do nieba, jestem Wam bardzo wdzięczny.
    Dziękuję Wam za piękne słowa życzeń, za kwiaty, za tego ogromnego, smacznego torta no i za kapele „Kumpele Wróbele”, która zagrała mi po Mszy Świętej. To była piękna niedziela. Przy tej okazji pragnę Was zapewnić o mojej codziennej modlitwie w intencji całej Parafii, całej bez wyjątku.

    Pozdrawiam Was i błogosławię +

  9. To co było ważne w czasie pontyfikatu św. JPII

    19 Maj 2020

    W tych dniach przeczytałem w jednym z pism warszawskich wiadomość, która wstrząsnęła mną do głębi. Trybuna Ludu podaje, że w Warszawie pracuje się nad nową maszyną do bezbolesnego usuwania ciąży. Jest to maszyna bardzo skomplikowana, z zastosowaniem pneumatyków, za pomocą których będą wydmuchiwać z łona matek… Polaków!, co mieli się narodzić dla polskiej ziemi! Przyszło mi na myśl straszne skojarzenie. Były w Polsce piece krematoryjne do niszczenia Polaków. A teraz, jak podaje gazeta, już 40 zamówień jest na tę maszynę. Czy to nie obłęd?! Czy nasza wspaniała wiedza nie jest bita po twarzy jakimś szatańskim odwetem za naszą zarozumiałość i pychę? Będziemy przeklinali wszystkich naszych ciemiężycieli i najeźdźców, będziemy domagali się procesów dla tych, którzy rozpalali piece krematoryjne, a sami będziemy produkowali skomplikowane maszyny do bezbolesnego zabijania rodzących się Polaków?!”.
    Te słowa wypowiedział 26 czerwca 1966 roku Prymas Polski, kardynał Stefan Wyszyński w czasie obchodów kończących uroczystości milenijne w Warszawie. Parę dni później, 3 lipca 1966 roku, podczas obchodów tysiąclecia chrztu Polski w Sandomierzu Prymas powrócił do „naukowych ułatwień” w zabijaniu nienarodzonych dzieci: „Zapewne, niech nauka pracuje, aby pomniejszać boleści rodzących. Nauka jest od tego! Ale nie od tego, aby zabijać rodzących się ludzi, bo to jest samobójcze dążenie nad przepaść! Naród idąc tą drogą, będzie szedł wprost do własnej zguby”. Z kolei 15 maja 1966 roku przemawiając na Jasnej Górze do warszawskich pątników, nawiązując do Jasnogórskich Ślubów Narodu (1956) oraz Wielkiej Nowenny, wskazywał na pierwszorzędne zadanie „obrony rodziny chrześcijańskiej i wszystkich wartości duchowych Narodu”. Podkreślał, że „jeżeli rodzina będzie rozbita w proch, zmaterializowana, niezdolna do ofiary, jeżeli nie będzie zdolna do uszanowania rodzącego się życia, ale stanie się mordownią Polaków, wtedy słusznie będziemy się lękać o Naród”. W tym samym przemówieniu kardynał Wyszyński nazwał aborcję „zabijaniem Narodu w rodzinie”. Św. Jan Paweł II wielokrotnie wspominał, jak na „milenijnych ścieżkach uczył się Kościoła i Narodu w Kościele”. Wiemy, że Ojciec Święty całymi garściami czerpał z „głębi tego tysiąclecia”, z której wraz z całym ochrzczonym Narodem wołał o zstąpienie Ducha Świętego na tę ziemię. Jeśli wskazujemy na podobne akcenty w nauczaniu św. Jana Pawła II i Prymasa Tysiąclecia akcentujemy podobne obu spojrzenie na związki Kościoła z Narodem oraz między jego historią i kulturą, na podnoszoną przez obu konieczność duchowej i kulturowej suwerenności Narodu; „naród nade wszystko musi żyć własnym życiem” – mówił Ojciec Święty. Jeden i drugi byli wielkimi obrońcami życia. Analizując nauczanie św. Jana Pawła II, niezłomnego orędownika "Ewangelii Życia”, odkrywamy nawet podobny sposób argumentacji do tego, którego – nie tylko w roku milenijnym – używał Prymas Tysiąclecia. Podobnie więc jak kardynał Wyszyński, również św. Jan Paweł II dostrzegał ścisły związek między ludobójczym terrorem dwudziestowiecznych systemów totalitarnych, a zbrodnią zabijania dzieci nienarodzonych.
    4 czerwca 1991 roku w Radomiu Ojciec Święty przypominał, że „ludobójcze skutki ostatniej wojny zostały przygotowane całymi programami nienawiści rasowej oraz etnicznej”, tak że „na miejsce Bożego „nie zabijaj” postawiono ludzkie „wolno zabijać”, a nawet „trzeba zabijać”. Zaraz też św. Jan Paweł II dodał znamienne słowa: „Do tego cmentarzyska ofiar ludzkiego okrucieństwa w naszym stuleciu dołącza się inny jeszcze wielki cmentarz. Cmentarz nienarodzonych, cmentarz bezbronnych, których twarzy nie poznała nawet własna matka, godząc się lub ulegając presji, aby im zabrano życie zanim jeszcze się narodzą. A przecież już miały to życie, już były poczęte, rozwijały się pod sercem swych matek, nie przeczuwając śmiertelnego zagrożenia”.
    Historia w pełni potwierdzała to zrównywanie totalitaryzmów ze zbrodnią zabijania nienarodzonych osób. Przecież jako pierwsze państwo na świecie to Związek Sowiecki – stworzone przez bolszewików „państwo nowego typu” – zalegalizowało sto lat temu (19 listopada 1920) „aborcję na życzenie”. Nienarodzonemu życiu wojnę wypowiedziała również narodowosocjalistyczna III Rzesza Niemiecka. Prawo do życia przysługiwało tylko „czystym rasowo”. Dla „podludzi”, czyli na przykład w Generalnej Guberni, była w ofercie usilnie zalecana możliwość zabicia nienarodzonego człowieka. To za sprawą niemieckich władz okupacyjnych po raz pierwszy na ziemiach polskich wprowadzono „aborcję na życzenie”. Dodajmy, że również Niemki podejrzane o kontakty seksualne z „podludźmi” (np. z robotnikami przymusowymi z Polski i innych okupowanych krajów) były zmuszane przez władze niemieckie do zabicia nienarodzonego dziecka.
    Zarówno św. Jan Paweł II jak i Prymas Wyszyński widzieli w podejściu do utrzymywania straszliwej praktyki zabijania niewinnych ludzi prawdziwy probierz odnowy moralnej i polskiej niepodległości. 26 sierpnia 1980 roku, gdy przetaczała się przez Polskę fala strajków, która parę dni później miała doprowadzić do powstania NSZZ „Solidarność”, Prymas Polski na Jasnej Górze w homilii wygłoszonej podczas sumy pontyfikalnej z okazji święta Matki Bożej Częstochowskiej mówił o najważniejszych wartościach, „które trzeba uszanować, i co należy wypełnić, aby w Ojczyźnie naszej powrócił spokój i ład”. Należało więc – mówił kardynał Wyszyński – „szanować porządek religijno-moralny w życiu Narodu”, czyli skończyć z „propagowaną ateizacją, która podrywała więź i siłę kulturalną milenijnego Narodu”. Zaraz potem szedł obowiązek „istnienia w naszym życiu narodowym prymatu rodziny. W tym prymacie rodziny, tak jak w kołysce, najważniejszy jest prymat życia i obrony życia, gwarancja dla rodzących się Polaków, że ukształtowani mocami Bożymi pod sercami swych matek, będą mogli bezpiecznie w Ojczyźnie Polaków żyć, rozpocząć swoje dzieje, rozwijać je, usłużyć Ojczyźnie i wrócić do Ojca Niebieskiego, z którego wszelkie życie się wywodzi”. Zarówno w Jasnogórskich Ślubach Narodu (1956) jak i w Wielkiej Nowennie (1957 – 1965) kwestia ta była stale podnoszona podczas duchowych przygotowań do Milenium.
    9 września 1980 roku w kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze kardynał Wyszyński nauczał, że „nic nie pomogą najrozmaitsze zmiany ustrojowe, jeżeli się sumienia w Narodzie nie obudzą i jeżeli każdy człowiek nie zrozumie, że w nim właściwie buduje się wszystko. […] Bóg wyciągnął nas z niejednej niewoli, abyśmy byli synami wolności. Idzie tylko o to, abyśmy tej wolności używali nie do grzeszenia, ale do czynienia dobrze, do uwielbiania Boga i wypełniania Jego przykazań, do zachowania ładu w życiu naszym osobistym, rodzinnym, domowym i zawodowym, bo wszędzie potrzeba zdrowego porządku moralnego i religijnego”. Przebudzenie polskich sumień było tym pilniejsze, ponieważ – jak zauważał Prymas Polski – „Polacy są dziwnie milczący, gdy patrzą na najrozmaitsze grzechy, na zaniedbania w życiu rodzinnym, na niszczenie życia nienarodzonych, na pijaństwo i nietrzeźwość, na marnotrawstwo, złodziejstwo i kradzieże”.
    W 1991 roku św. Jan Paweł II podkreślał, że „egzamin z naszej wolności dopiero przed nami”, a „ocena”, na jaki go zdamy w dużym stopniu uwarunkowana była tym, jak uporamy się z plagą zabijania osób nienarodzonych. W Kielcach 3 czerwca 1991 roku w mocnych i głośnych słowach przestrzegał przed „lekkomyślnym narażaniem polskich rodzin na dalsze zniszczenie” i wzywał do „rachunku sumienia u progu Trzeciej Rzeczypospolitej”. Jego zasadniczym elementem powinno być właściwie rozumienie podstawowych słów, rozróżnienie między wolnością a niewolą: „Tak, trzeba wychowania do wolności, trzeba dojrzałej wolności. Tylko na takiej może się opierać społeczeństwo, naród, wszystkie jego dziedziny życia, ale nie można stwarzać fikcji wolności, która rzekomo człowieka wyzwala, a właściwie go zniewala i znieprawia”. W tym kontekście św. Jan Paweł II mówił również o zmianie podejścia do nowego, poczętego życia. Aby nie traktować go, jak każe „fikcyjna wolność” w kategorii zagrożenia lub uprzykrzenia: „nawet jeśli pojawiło się ono nieoczekiwanie, nigdy nie jest intruzem ani agresorem. Jest ludzką osobą, zatem ma prawo do tego, aby rodzicie nie skąpili mu daru z samych siebie, choćby wymagało to od nich szczególnego poświęcenia. Świat zmieniłby się w koszmar, gdyby małżonkowie znajdujący się w trudnościach materialnych widzieli w swoim poczętym dziecku tylko ciężar i zagrożenie dla swojej stabilizacji; gdyby z kolei małżonkowie dobrze sytuowani widzieli w dziecku niepotrzebny a kosztowny dodatek życiowy. Znaczyłoby to, że miłość już się nie liczy w ludzkim życiu. Znaczyłoby to, że zupełnie zapomniana została wielka godność człowieka, jego prawdziwe powołanie i ostateczne przeznaczenie”.
    Jak kardynał Wyszyński określał zabijanie dzieci nienarodzonych jako narodowe samobójstwo, „mordowanie Narodu w rodzinie”, tak i św. Jan Paweł II w reakcji na przeforsowaną w 1996 roku przez postkomunistyczną większość w parlamencie i podpisaną przez postkomunistycznego prezydenta ustawę legalizującą „aborcję na życzenie” powiedział, że „naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”. Rok później, przebywając w Ojczyźnie z kolejną podróżą apostolską odniósł się do tych słów: „Wierzcie, że nie było mi łatwo to powiedzieć. Nie było mi łatwo powiedzieć to z myślą o moim narodzie, bo ja pragnę dla niego przyszłości, wspaniałej przyszłości” i dodawał: „Potrzebna jest więc powszechna mobilizacja sumień i wspólny wysiłek etyczny, aby wprowadzić w czyn wielką strategię obrony życia” (Kalisz, 4 czerwca 1997).
    Przebudzenie sumień, do czego nawoływał Prymas Tysiąclecia oraz ich mobilizacja, czego oczekiwał św. Jan Paweł II – musiały stawić opór propagandzie, która próbowała (i ciągle próbuje) przekonywać, że upominanie się o życie nienarodzonych ludzi jest „tematem zastępczym”, właściwie niepoważnym, niegodnym tzw. prawdziwych mężów stanu zmagających się z „naprawdę ważnymi” problemami typu globalne ocieplenie klimatu, migracje, czy pandemie (od „ptasiej grypy” po koronawirusa).
    Wielką zasługą Papieża Polaka było zwrócenie uwagi na cywilizacyjny wymiar toczącej się na świecie walki o życie. Obrona osób nienarodzonych jest sprawą absolutnie priorytetową, ponieważ „dzisiaj świat stał się areną bitwy o życie. Trwa walka między cywilizacją życia a cywilizacją śmierci”. Słowa te św. Jan Paweł II wypowiedział w Kaliszu 4 czerwca 1997 roku. Powtarzał w ten sposób diagnozę, która jest jednym z głównych wątków opublikowanej 25 marca 1995 roku jednej z najważniejszych – obok „Veritatis Splendor (1993) oraz „Fides et ratio” (1998) – encyklik jego całego pontyfikatu – „Evangelium vitae”. W encyklice tej św. Jan Paweł II rozwijał myśl, którą wyraził już w 1991 roku w Radomiu wskazując na ekspansję w dwudziestym wieku ludobójczych praktyk systemów totalitarnych i ideologii „fikcyjnej wolności”: „Korzeń zbrodni tkwi w uzurpacji przez człowieka Bożej władzy nad życiem i śmiercią człowieka. Odzywa się w tym jakieś dalekie, a przecież uporczywe echo tamtych słów, które człowiek zaakceptował od „początku” wbrew swemu Stwórcy i Ojcu. Słowa te brzmiały: „tak, jak Bóg będziecie znali dobro i zło”. Zważywszy na to, kto te słowa wypowiedział w rajskim ogrodzie do pierwszych Rodziców, można mówić o satanistycznej inspiracji niszczenia nienarodzonego życia. Przypominają się w tym kontekście niedawne słowa Benedykta XVI o aborcji (i tzw. małżeństwach jednopłciowych) jako „znamionach Antychrysta”.
    Sączona przez Złego pokusa bycia demiurgiem – oto korzeń ludobójstwa popełnianego na nienarodzonych ludziach (podobnie jak każdego innego ludobójstwa). Na kartach „Evangelium vitae” Ojciec Święty zwracał ponadto uwagę na sprzyjający szerzeniu się tego rodzaju ludobójstwa „głęboki kryzys kultury”, który jest właściwie natury filozoficznej. Chodzi bowiem o „sceptycyzm wobec samych fundamentów poznania i etyki”, co z kolei „sprawia, że coraz trudniej jest zrozumieć w pełni sens istnienia człowieka, jego praw i obowiązków” (EV, 11).
    Innym imieniem tego kryzysu jest relatywizm poznawczy i moralny, czyli sytuacja, gdy „wolność wypiera się samej siebie”, ponieważ „traci konstytutywną więź, jaka łączy ją z prawdą” (EV, 19). Jak pisał św. Jan Paweł II w „Fides et ratio”, nihilizm, czyli odrzucenie wszelkiej prawdy obiektywnej „nie tylko pozostaje w sprzeczności z wymogami i treścią słowa Bożego, ale przede wszystkim jest zaprzeczeniem człowieczeństwa człowieka i samej jego tożsamości. […] Gdy człowiekowi odbierze się prawdę, wszelkie próby wyzwolenia go stają się całkowicie nierealne, ponieważ prawda i wolność albo istnieją razem, albo też razem marnie giną” (FR, 90).
    W „Evangelium vitae” Papież z kolei podkreślał, że ekspansja relatywizmu w poznaniu filozoficznym ma swoje konsekwencje w rozchwianiu norm moralnych, to zaś wiedzie do „głębokiego zniekształcenia życia społecznego”. Jeśli bowiem „wszystko staje się przedmiotem umowy i negocjacji, także owo pierwsze z podstawowych praw, jakim jest prawo do życia” (EV, 20). W ten sposób „demokracja przeradza się w istocie w system totalitarny”, staje się prawdziwym „państwem tyrańskim” (EV, 20).
    Błędna filozofia wiedzie do błędnych pojęć moralnych, w końcu do błędnej polityki, której ofiarą pada ostatecznie wolność. Tak powstaje system nazwany przez Benedykta XVI dyktaturą relatywizmu, która wspiera się na swoistej demolatrii, tj. napiętnowanemu przez św. Jana Pawła II w „Evangelium vitae” czynieniu z demokracji „namiastki moralności lub „cudownego środka” na niemoralność” (EV, 70).
    Pierwszymi i najliczniejszymi ofiarami tego nowoczesnego „państwa tyrańskiego” są osoby nienarodzone. Hekatomba każdego roku idzie w dziesiątki miliony istnień ludzkich. Jak zauważa jednak papież, mamy do czynienia z szeroko rozgałęzionym „spiskiem przeciwko życiu” (EV, 12). Na „poziomie operacyjnym” jego emanacją jest dyktatura relatywizmu. Towarzyszą jej również „odpowiednio” konstruowane przekazy medialne, wykreowane trendy w kulturze popularnej, a nawet działalność charytatywna, która pod pozorem „pomocy reprodukcyjnej” szerzy na przykład w krajach uboższych tzw. mentalność antykoncepcyjną, która – jak wskazuje św. Jan Paweł II w „Evangelium vitae” – jest przedsionkiem do mentalności aborcyjnej. Tą regułę można również odnieść do tych środowisk w Kościele powszechnym, które wypowiadając de facto posłuszeństwo Magisterium Kościoła poprzez sabotowanie nauczania zawartego w encyklice Pawła VI „Humanae vitae” (1968) zaćmiły swoje sumienia również wobec dramatu zabijania nienarodzonych ludzi. Klasycznym przykładem jest tutaj Kościół w Niemczech, który w swojej „deklaracji z Konigstein” (sierpień 1968) odrzucił jako obowiązującą normę nauczanie zawarte w „Humanae vitae” („niech decydują małżonkowie w swoim sumieniu”), by w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku nie dostrzegać dwuznaczności sytuacji – mówiąc oględnie – w której katolickie poradnictwo rodzinne zostało wbudowane w system usprawiedliwiania procederu zabijania nienarodzonych osób.
    Chodziło o zgodę zdecydowanej większości biskupów niemieckich na udział w procederze przepisanym w uchwalonym w 1995 roku prawie o „poradnictwie przedaborcyjnym”, które nakładało na kobietę obowiązek dostarczenia przed „zabiegiem” zaświadczenia o odbytej rozmowie w poradni rodzinnej. Porady, jakie usłyszała chcąca zabić swoje dziecko kobieta, nie miały żadnego znaczenia. Ważny był papier, który zgodnie ze wspomnianą ustawą mogły wystawiać również katolickie poradnie rodzinne.
    Aż cztery lata zajęło niemieckim biskupom dostrzeżenie, pewnej dwuznaczności (eufemistycznie rzecz nazywając) udziału podległych im placówek w tej procedurze, na końcu której i tak było zabicie dziecka. Dopiero w 1999 roku, po wielu interwencjach, udało się św. Janowi Pawłowi II wymusić na Konferencji Episkopatu Niemiec wycofanie katolickich poradni z tego systemu. Po śmierci „papieża rygorysty” i w ramach toczącej się po 2013 roku „rewolucji czułości i miłosierdzia” wszystko wróciło do normy, czyli sabotowania ustaleń z 1999 roku. Ten brak jednoznaczności w fundamentalnej sprawie, jaką jest prawo do życia osób najsłabszych, wzmacniany jest decyzjami papieża Franciszka, który zerwał z tradycją obecną w prawie kanonicznym od 1917 roku i podtrzymana przez św. Jana Pawła II w zrewidowanej wersji prawa z 1983 roku, surowo karającą zbrodnię aborcji. Podkreśleniem wyjątkowego ciężaru tego uczynku był przepis, wedle którego rozgrzeszenia za ten grzech mógł udzielać tylko biskup. Dzisiaj w „imię czułości i miłosierdzia” ta zapora zniknęła. Na mocy decyzji obecnego papieża każdy ksiądz może rozgrzeszać penitentkę z tej zbrodni. A przecież obowiązujące do 2013 roku „rygorystyczne” normy prawne miały przede wszystkim charakter pedagogiczny. Były znakiem, że Kościół traktuje zabijanie nienarodzonych jako szczególnie ciężką zbrodnię. Innymi słowy: bierze tych najsłabszych pod swoją szczególną ochronę.
    Ćwierć wieku temu św. Jan Paweł II kierując się tą postawą pełną miłosierdzia wobec nienarodzonych i tych, którzy przez ich zabicie narażają swoją duszę na utratę życia wiecznego, uroczyście ogłaszał: „mocą władzy, którą Chrystus udzielił Piotrowi i jego Następcom”, że „bezpośrednie przerywanie ciąży, to znaczy zamierzone jako cel czy jako środek, jest zawsze poważnym nieładem moralnym, gdyż jest dobrowolnym zabójstwem niewinnej istoty ludzkiej. Doktryna ta, oparta na prawie naturalnym i słowie Bożym spisanym, jest przekazana przez Tradycję Kościoła i nauczana przez Magisterium zwyczajne i powszechne” (EV, 62).
    Napisał to człowiek, który urodził się sto lat temu. Tam, gdzie „wszystko się zaczęło”, w Wadowicach, wszystko mogło się jednak potoczyć zupełnie inaczej. Gdyby państwo Wojtyłowie posłuchali „dobrych rad” lekarza, który mówił, że trzecia ciąża Pani Emilii Wojtyłowej jest zagrożeniem dla jej życia, a dziecko i tak nie rokuje przeżycia. Jedynym więc wyjściem z sytuacji jest „zabieg”Rada została odrzucona. Przywołanego innego lekarza. Na świat 18 maja 1920 roku przyszedł Karol Wojtyła – Papież życia.
    Grzegorz Kucharczyk
    Wrzuciłem ten artykół z Pch24 bardzo dobrej strony katolickiej. Wspominając 100 lecie urodzin św. Jana Pawła II mówiu się o wielu wymiarach jego pontyfikatu, ale ten wymiar jak bardzo jest przemilczany i niewygodny. Pozdrawiam Was i błogosławię

  10. Na dziwyny dla świata i Kościoła czas tzw pandemii

    19 Maj 2020

    Veritas liberabit vos („Prawda was wyzwoli”) J 8, 32

     

    W obliczu poważnego kryzysu, my, Duszpasterze Kościoła Katolickiego, na mocy udzielonego nam mandatu, uważamy za naszą świętą powinność skierowanie Apelu do naszych Współbraci w Episkopacie, do Kleru, Zakonników, świętego Narodu Bożego i do wszystkich ludzi dobrej woli. Nasz Apel został podpisany także przez intelektualistów, lekarzy, adwokatów, dziennikarzy i przedsiębiorców, którzy zgadzają się z jego treścią, i może być podpisany przez wszystkich, którzy zechcą się do niego przyłączyć.

     

    Fakty wykazały, że pod pretekstem epidemii COVID-19 w wielu przypadkach zostały naruszone niezbywalne prawa obywateli przez ograniczanie w sposób nieproporcjonalny i nieuzasadniony ich podstawowej wolności, w tym również korzystania ze swobody kultu, wypowiedzi oraz przemieszczania się. Zdrowie publiczne nie powinno i nie może stać się usprawiedliwieniem dla deptania praw milionów osób na całym świecie, nie mówiąc już o zwolnieniu władz cywilnych z obowiązku podejmowania działań dyktowanych mądrością i mających na celu wspólne dobro; jest to tym prawdziwsze, im większe są wątpliwości rodzące się u wielu w odniesieniu do rzeczywistego ryzyka zakażenia, niebezpieczeństwa i odporności na wirus. Wiele światowej sławy autorytetów z dziedziny nauki i medycyny potwierdza, że alarm podniesiony przez media w związku z COVID-19 nie wydaje się w pełni uzasadniony.

     

    Na podstawie oficjalnych danych dotyczących wpływu epidemii na liczbę zgonów mamy powody, by sądzić, że istnieją siły, które mają interes w wywoływaniu paniki wśród ludności wyłącznie celem trwałego narzucenia niedopuszczalnych form ograniczania wolności, kontroli osób i śledzenia ich ruchów. Te nieliberalne tryby narzucania są niepokojącym preludium do powstania Rządu Światowego wymykającego się spod wszelkiej kontroli.

     

    Wierzymy też, że w niektórych sytuacjach przyjęte środki ograniczania, w tym zamknięcie działalności handlowej, spowodowały kryzys, który pociągnął na dno całe sektory gospodarki, sprzyjając ingerencji sił zewnętrznych i skutkując poważnymi konsekwencjami społecznymi i politycznymi. Te formy inżynierii społecznej muszą zostać powstrzymane przez tych, na których spoczywa odpowiedzialność rządowa, przez podjęcie środków mających na celu ochronę swoich obywateli, których reprezentują i w interesie których są wysoce zobowiązani do podejmowania działań. Powinniśmy także pomagać rodzinie, komórce społecznej, unikając nierozsądnego karania osób słabych i starszych przez zmuszanie ich do bolesnej izolacji od najbliższych. Kryminalizacja relacji osobistych i społecznych winna być ponadto uważana za niedopuszczalną część planu tych, którzy promują izolowanie jednostek, aby łatwiej je kontrolować i nimi manipulować.

     

    Prosimy środowisko naukowe o czujność, aby terapie wykorzystywane w leczeniu COVID-19 były promowane uczciwie dla wspólnego dobra z dołożeniem wszelkich starań, dla zapobieżenia sytuacji, w której niegodziwe interesy mogłyby wpłynąć na decyzje rządzących i organów międzynarodowych. Nierozsądne jest potępianie środków zaradczych, które okazały się skuteczne i często niedrogie, tylko dlatego, by uprzywilejować formy leczenia lub szczepionki, które nie są równie dobre, lecz gwarantują firmom farmaceutycznym znacznie większe zyski, a tym samym zwiększają wydatki publicznej służby zdrowia. Przypominamy też, jako Duszpasterze, że przyjmowanie przez katolików szczepionek, w których stosowany jest materiał pochodzący od dzieci nienarodzonych poddanych aborcji, jest niedopuszczalne z moralnego punktu widzenia.

     

    Zwracamy się również do Rządzących o zachowanie czujności, by uniknąć stosowania najbardziej rygorystycznych form kontroli ludności – czy to w postaci systemów śledzenia, czy też jakichkolwiek innych form namierzania lokalizacji. Walka z COVID-19, jakkolwiek poważna, nie może być pretekstem do tego, by wtórować niejasnym intencjom podmiotów ponadnarodowych, które mają w tym projekcie potężny interes handlowy i polityczny. W szczególności obywatelom należy zapewnić możliwość odrzucenia takich ograniczeń wolności osobistej, bez nakładania jakichkolwiek kar na osoby, które nie zamierzają skorzystać ze szczepionek, metod śledzenia i wszelkich innych środków o analogicznym charakterze. Warto przyjrzeć się również rażącej sprzeczności działań tych, którzy przez swą politykę dążą do drastycznego zmniejszenia liczby ludności, a jednocześnie przedstawiają się jako zbawiciele ludzkości, nie mając przy tym żadnych politycznych czy społecznych uprawnień. Na koniec, odpowiedzialność polityczna przedstawicieli ludu nie może być absolutnie oddana w ręce techników, którzy wręcz domagają się zwolnienia ich z odpowiedzialności karnej w formie, krótko mówiąc, niepokojącej.

     

    Apelujemy gorąco do mediów o aktywne angażowanie się w prawidłowy przekaz informacyjny, który nie będzie karać odmiennych poglądów przez uciekanie się do form cenzury, co powszechnie ma miejsce w mediach społecznościowych, prasie i telewizji. Prawidłowy przekaz informacji wymaga zapewnienia miejsca tym, których głos odbiega od powszechnie przyjętej opinii, pozwalając obywatelom na świadomą ocenę rzeczywistości, wolną od silnego wpływu działań innych. Demokratyczna i uczciwa konfrontacja jest najlepszym antidotum na ryzyko narzucenia podstępnych form dyktatury, przypuszczalnie gorszych niż te, których w niedawnej przeszłości nasze społeczeństwo było świadkiem powstania i upadku.

     

    Wreszcie, jako Duszpasterze, na których ciąży odpowiedzialność za Dzieci Chrystusa, przypominamy, że Kościół stanowczo domaga się swej autonomii w rządzeniu, w kulcie i w głoszeniu kazań. Owe autonomia i wolność to przyrodzone prawa, których Jezus Chrystus udzielił Kościołowi do realizacji jego celów. Z tego powodu, jako Duszpasterze, stanowczo domagamy się prawa do samodzielnego podejmowania decyzji w kwestii odprawiania Mszy Świętej i udzielania Sakramentów, podobnie jak żądamy pełnej autonomii w sprawach podlegających naszej bezpośredniej jurysdykcji, takich jak, tytułem przykładu, normy liturgiczne oraz sposoby sprawowania Komunii i Sakramentów. Niezależnie od powodów państwo nie ma prawa ingerować w suwerenność Kościoła. Współpraca Władzy Kościelnej, nigdy nie negowana, nie może być uwikłana przez władzę cywilną w jakiekolwiek formy zakazywania lub ograniczania kultu publicznego lub posługi kapłańskiej. Prawa Boga i wiernych są najwyższym prawem Kościoła, z którego on nie zamierza ani nie może zrezygnować. Prosimy o zniesienie ograniczeń w sprawowaniu funkcji publicznych.

     

    Prosimy osoby dobrej woli, aby nie rezygnowały ze spoczywającego na nich obowiązku współpracy na rzecz wspólnego dobra – każdego wedle swego stanu i możliwości oraz w duchu braterskiego miłosierdzia. Współpraca ta, pożądana przez Kościół, nie może jednak oddalić się od poszanowania Prawa naturalnego ani od zapewnienia jednostkom wolności. Ciążące na obywatelach obowiązki cywilne wiążą się z uznaniem ich praw przez państwo.

     

    Wszyscy jesteśmy wezwani do oceny obecnych faktów zgodnie z nauką głoszoną przez Ewangelię. Wymaga to dokonania wyboru: albo z Chrystusem, albo przeciwko Chrystusowi. Nie pozwólmy dać się onieśmielić czy zastraszyć przez kogoś, kto wmawia nam, że jesteśmy mniejszością: Dobro jest powszechniejsze i potężniejsze niż to, w co świat chce, byśmy uwierzyli. Walczymy z niewidzialnym wrogiem, który rozdziela obywateli, separuje dzieci od rodziców, wnuki od dziadków, wiernych od ich duszpasterzy, uczniów od nauczycieli, klientów od sprzedawców. Nie pozwólmy, aby pod pretekstem wirusa zostały wymazane wieki cywilizacji chrześcijańskiej, wprowadzając nienawistną technologiczną tyranię, w której ludzie bezimienni i bez twarzy mogą decydować o losach świata, sprowadzając nas do wymiaru rzeczywistości wirtualnej. Jeśli to jest plan, do którego zamierzają nas skłonić możni tej ziemi, niechaj wiedzą, że Jezus Chrystus, Król i Pan Historii, obiecał, że „bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16, 18).

     

    Powierzamy Rządzących oraz wszystkich tych, którzy rządzą losami narodów, Wszechmogącemu Bogu, aby ich oświecał i prowadził w tych momentach wielkiego kryzysu. Niech pamiętają, że tak jak Pan będzie sądził nas, Duszpasterzy, za powierzone nam stado, tak będzie sądził Rządzących za lud, którego mają obowiązek bronić i nim rządzić.

     

    Módlmy się z wiarą do Pana, aby chronił Kościół i świat. Niech Najświętsza Dziewica, Wspomożycielka Chrześcijan, zmiażdży głowę starodawnego Węża i zniweczy plany dzieci żyjących w ciemności.

     

    8 maj 2020

    Matki Bożej Różańcowej w Pompejach

     

    Sygnatariusze:

     

    DUCHOWNI:

    Carlo Maria Viganò, arcybiskup, nuncjusz apostolski

    kard. Gerhard Ludwig Müller, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary

    kard. Joseph Zen Ze-kiun, emerytowany biskup Hong Kongu

    kard. Janis Pujats, emerytowany arcybiskup Rygi

    Luigi Negri, emerytowany arcybiskup Ferrara-Comacchio

    Joseph Strickland, biskup Tyler w Teksasie

    Tomasz Peta, arcybiskup Astany

    Athanasius Schneider, biskup pomocniczy Astany

    Jan Paweł Lenga, emerytowany arcybiskup Karagandy

    Rene Henry Gracida, emerytowany biskup Corpus Christi

    Andreas Laun, emerytowany biskup pomocniczy Salzburga

    o. Serafino Lanzetta, teolog

    o. Alfredo Maria Morselli, teolog

    o. Curzio Nitoglia, teolog

     

    DZIENNIKARZE, REDAKTORZY, PISARZE:

    Dr Aldo Maria Valli, dziennikarz

    Dr Magdi Cristiano Allam, pisarz

    Dr Giulio Meotti, dziennikarz

    Dr Marco Tosatti, dziennikarz

    Claudio Messora, dyrektor Byoblu.com

    Dr Robert Moynihan, pisarz, dziennikarz

    Jeanne Smits, dziennikarz

    Dr Olivier Figueras, dziennikarz

    Dr Cesare Sacchetti, dziennikarz

    Prof. Giorgio Nicolini, dyrektor Tele Maria

    Michael J. Matt, redaktor The Remnant

    John-Henry Westen, współzałożyciel, redaktor naczelny LifeSiteNews.com

    Vittoria Alliata di Villafranca, dziennikarz i pisarz

    Maria Guarini, redaktor

    Prof. Francesco Lamendola

    António Carlos de Azeredo, redaktor

    José Narciso Pinto Soares, doradca redakcyjny

    Dr Massimo Rodolfi

    Riccardo Zenobi, pisarz

    Danilo Quinto, pisarz

    Olivier Valette, pisarz

     

    LEKARZE, IMMUNOLODZY, WIRUSOLODZY, BADACZE:

    Dr Stefano Montanari, dyrektor naukowy laboratorium nanodiagnostyki w Modenie

    Dr Antonietta Gatti, kierownik badań w laboratorium nanodiagnostyki w Modenie

    Prof. Alessandro Meluzzi, psychiatra

    Dr Anna Rita Iannetti, lekarz, PNEI, medycyna biointegrowana

    Dr Fabrizio Giudici, chirurg urazowy

    Dr Rosa Maria Roccaforte, kardiolog

    Dr Silvana De Mari, lekarz

    Dr Maria Grazia Sordi, psycholog

    Dr Roberto Marrocchesi, dietetyk

    Dr Mario Sinisi

    Dr Antonio Marcantonio

     

    PRAWNICY:

    Dr Angelo Giorgianni, sędzia

    João Freire de Andrade, prawoznawca

    prawnik Francesco Fontana

    prawnik Luigi Valenzise

    prawnik Fabio Candalino

    prawnik Luca Di Fazio

    prawnik Massimo Meridio

    Dr Gianni T. Battisti, prawnik 

    prawnik Piero Peracchio

    prawnik Paola Bragazzi

    prawnik Luís Freire de Andrade

    prawnik Heitor A. Buchaul

    prawnik Maître Olivier Bonnet

     

    WYKŁADOWCY, NAUCZYCIELE I AKADEMICY

    Hon. Prof. Vittorio Sgarbi, krytyk sztuki, eseista

    Prof. Matteo D’Amico

    Prof.ssa Mafalda Miranda Barbosa

    Prof. Francesca Maimone

    Prof. Martino Mora, filozof

    Prof. Massimo Viglione, historyk i eseista

    Prof. Elisabetta Sala, nauczyciel i pisarz

    Dr Ing. Alessandro Peracchio

    Dr Luca Scantamburlo

    Prof. Rosa Maria Bellarmino

    Steven Mosher, przewodniczący Population Research Institute

    Prof. Emeterio Ferrés Arrospide, Uniwersytet w Coimbrze

    Prof. Ibsen Noronha

    Prof. ing. Amadeu Teixeira Fernandes, Uniwersytet w Georgetown

    Dr José Filipe Sepúlveda da Fonseca

    Dr Alfonso Martone, CNR Italy

    Dr Luís Ferrand d’Almeida

    Ing. Roberto Imparato

     

     

    STOWARZYSZENIA:

    Stowarzyszenie Atman - przewodnicząca Manuela Baccin

    Stowarzyszenie Riprendiamoci Il Pianeta - przewodnicząca Magda Piacentini

    Movimento 3V - Vaccini Vogliamo Verità - sekretarz Luca Teodori

    Stowarzyszenie Libera Scelta - przewodnicząca Alessandra Bocchi

    Iustitia in Veritate  - dyrektorzy

    Stowarzyszenie Una Vox - przewodniczący Calogero Cammarata

    Comitato Famiglia e Vita - przewodniczący Franco Rebecchi

    Confederazione dei Triarii

    AURET, Autismo, Ricerca e Terapie - przewodniczący Roberto Mastalia

    Stowarzyszenie Vita al Microscopio - przewodniczący Nino Ferri

    Texas Right to Life - Jim Graham

    Cleveland Right to Life - Molly Smith

  11. Na Niedzielę Dorego Pasterza 03.05.2020

    03 Maj 2020

    Witam Was! Niech Jezus Chrystus będzie uwielbiony!

    Jest już głęboka noc. Godzinę temu zaczęła się niedziela – Niedziela Dobrego Pasterza. Rozpoczyna ona tydzień modlitw o powołania do służby w Kościele. To tydzień modlitw o pasterzy dla Kościoła. Pasterzy na miarę Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego – Prymasa Tysiąclecia. Nie można zapomnieć słów wypowiedzianych wobec Prymasa Polski w dniu inauguracji pontyfikatu przez świętego papieża Jana Pawła II Czcigodny i umiłowany Księże Prymasie! Pozwól, że powiem po prostu, co myślę. Nie byłoby na stolicy Piotrowej tego papieża Polaka, gdyby nie było Twojej wiary, niecofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twojego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła….. Takich pasterzy, z taką heroiczną wiarą i nadzieją potrzebuje Kościół w Polsce.

    Zawsze kiedy myślę o sprawie powołań do kapłaństwa, życia zakonnego, misyjnego czuję głęboki ból, ale także wyrzut sumienia, że nie ma we mnie wiary i świadectwa Piotra z dwóch dzisiejszych czytań, że nie ma we mnie takiej mocy świadectwa o Chrystusie, aby przekonać młodych ludzi tej parafii do pójścia za Nim – Dobrym Pasterzem.

    Patrzę więc na Chrystusa, wsłuchuję się w Chrystusa i uczę się co znaczy być dobrym pasterzem dziś i w każdych czasach:

    Pasterz wchodzi do owczarni przez bramę, którą jest Chrystus to znaczy przenika Chrystusa, napełnia się Chrystusowym życiem, staje się jedno z Nim. Tak jak Chrystus nie przychodzi, aby kraść, zabijać i niszczyć, ale dawać życie w obfitości. Dzisiaj nas kapłanów nazywa się złodziejami, którzy zabierając człowiekowi wolność wyboru, ograniczają, zabijają i niszczą, dlatego coraz częściej formułuje się tezy o tym, że kapłaństwo służebne staje się dziś przeżytkiem , nie ma racji bytu, gdyż wystarczy kapłaństwo powszechne wszystkich wiernych. Dlatego taki atak na kapłaństwo pokazujący jego grzech i słabość ludzką. Dlatego tyle dziwnych zabiegów o zniesienie calibatu, o kapłaństwo kobiet. A wszystko po to ,żeby podważyć prawdę, że kapłan to alter Christus, to ten który głosi mocą Chrystusa i dokonuje dzieł mocą Chrystusa.

    Pasterz to ten, który mówi do owiec po imieniu a po imieniu mówi się do kogoś kogo się zna, z kim ma się relację, kogo się kocha. Myślę, że to wszystko co dzieję się wokół nas niszczy relacje kapłąn - wierny. Coraz mniej sobie ufamy, coraz mniej się znamy i kochamy. To sprawia, że coraz częściej buduje się relacja urzędnik kościoła – petent. Jakże dzisiaj potrzeba Kościołowi wspólnoty wiary i miłości pomiędzy kapłanami i wiernymi.

    Pasterz to ten, który staje na czele, by widzieć i przewidywać i w ten sposób być gotowym do obrony swoich owiec. To jest dla pasterza najważniejsze, aby żadna nie zginęła z rąk złodziei i rozbójników. Stać na czele to także mieć odwagę, nie lękać się, być przekonanym, że prowadzę owce nie mocą swoją, ale mocą Chrystusa.

    Takiego Pasterza odkrywam w Chrystusie i takiego pasterzowania się od Niego uczę. I jeszcze jedna cecha dobrego pasterza, którą odkrywam w słowach i postawie Chrystusa i Piotra. Pasterz to ten, który głosi prawdę, którą objawia mu Duch Święty. Słowa dobrego pasterza nie mają być słowami, które podobają się ludziom i odpowiadają im zapotrzebowaniem. To mają być słowa, które zawsze będą prowadziły do nawrócenia, które będą wzywały do pytania co mamy robić, aby osiągnąć życie wieczne, aby być zbawionymi.

    Módlmy się o kapłanów pełnych Ducha Bożego, zakochanych w eucharystii, zakochanych w Kościele i zakochanych w Maryi. Tacy zawsze będą dobrymi pasterzami.

    Błogosławię Wam i Waszym rodzinom. Ks. Krzysztof

  12. Na niedzielę i tydzień biblijny 26.04.2020

    27 Kwiecień 2020

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    Witam Was w tym niełatwym czasie, ale nie oszukujmy się, sami zgotowaliśmy sobie ten los. Mówiąc „sami” myślę o człowieku jako takim. Tak, to nasze pomysły na świat stworzyły świat, który dzisiaj nas przeraża i niszczy. Globalizacja, kłamstwo, spekulacja. Zatarliśmy w sobie podobieństwo do Stwórcy. A kiedy człowiek zatraci podobieństwo do Stwórcy, chciał nie chciał musi stać się potworem. Odrzucając Kreatora, którym jest Bóg, człowiek sam musi zacząć kreować swoje człowieczeństwo, ale tym razem na czyi obraz je kreować. No właśnie. Co dzisiaj jest odniesieniem dla człowieka budującego „nowy świat”? Odniesieniem jest moje „ja”. Trudność w tym , że każdy ma swoje „ja”. Ile „ja” tyle wizji człowieka, tyle światów. I mamy to co mamy. Żyjemy w lęku, nie wiemy komu ufać, w którym kierunku iść.

    Od wczorajszej niedzieli, III niedzieli Wielkanocy tzw. „niedzieli biblijnej” Bóg położył przed nami Świętą Księgę Biblii, chcąc powiedzieć jak do proroka „ bierz i jedz” i zacząłem jeść a w ustach moich poczułem gorzki smak, bo nie rozumiałem, bo czułem się znudzony, bo zacząłem odkrywać niewygodną prawdę o sobie i kiedy znowu  zacząłem jeść małymi kęsami, powoli przełykać, poczułem słodycz, zacząłem się rozkoszować, nie mogłem już bez tego cudownego pokarmu żyć.
    Pismo Święte  -  Słowo Boga, więcej żywe Słowo Boga. Ono jest światłem pośród dzisiejszej ciemności świata, jest nadzieją pośród wzbierającego lęku, jest otuchą w zmęczeniu tak trudnym dziś życiem.

    Panie do kogóż pójdziemy tylko Ty masz słowa życia, tylko Ty jesteś Drogą i Prawdą. Boże przekonaj mnie, abym chciał słuchać Twojego głosu, abym szukał Twojego słowa. Zabierz ode mnie lęk przed Twoimi słowami zawartymi na kartach Pisma Świętego. W dzisiejszej totalnie zafałszowanej rzeczywistości, Twoje słowa pokażą mi kierunek. Przy Twoim słowie nie zginę.
    Ale wiem, że trudno mi słuchać kogoś innego poza mną, dlatego proszę Panie zabierz ode mnie pychę, która nie pozwala mi usłyszeć Ciebie i przyjąć prawdę Twojego słowa. Proszę Cię o ducha pokory, bo tylko w ty duchu otworzę się na Twoje słowo i pozwolę się prowadzić.
    Dziękuję Ci Boże za świętą księgę Pisma Świętego

    Proszę Was drodzy Parafianie czytajcie codziennie Biblię. Ufam, że wczoraj, tak jak prosiłem, usiedliście przy rodzinnym stole i podjęliście rodzinne czytanie Pisma Świętego. Moc tego Słowa będzie przemieniać wasze serca i przygotowywać na cudowne doświadczenie poznania Chrystusa w Eucharystii.

    Niech Bóg Wam błogosławi.     Ks. Krzysztof

  13. Na Niedzielę Miłosierdzia 19.04.2020

    20 Kwiecień 2020

    Witam Was tym razem już u końca Święta Miłosierdzia.

    Właśnie pomodliłem się kompletą – modlitwą na zakończenie dnia. To był piękny dzień dla świata, bo wierzę, że spełniły się dzisiaj słowa Chrystusa wypowiedziane do siostry Faustyny, że w tym dniu Miłosierny Bóg będzie wylewał na grzeszników ogrom swojego miłosierdzia. Ufam, że i ja grzesznik zostałem dzisiaj w tym morzu miłosierdzia zatopiony.

    Jakże dzisiaj aktualne są słowa Jana Pawła II wypowiedziane w Łagiewnikach, że świat pogrążony w wojnach, złu, niesprawiedliwości, nierównościach społecznych, kłamstwie tak bardzo potrzebuje miłosierdzia naszego Boga. Dziś, kiedy świat pogrążony jest w chaosie związanym z dziwną pandemią w cieniu której jest wiele dwuznaczności, kłamstwa, niejasnych i nielogicznych nakazów i zakazów, potrzebujemy Bożego Miłosierdzia. To jest jedyne, naprawdę jedyne lekarstwo na chorobę świata dużo gorszą i bardziej niszczącą niż ten wątpliwy koronawirus.

    Marie-Dominique Molinie wydał maleńką książeczkę „ Oddać się miłosierdziu”. Zadaje w niej pytanie, czy jesteśmy w stanie poddać się bezwarunkowo miłosierdziu? Tak czy nie… ponieważ jeżeli mówimy o królestwie Bożym, półśrodki nie istnieją. Bóg proponuje człowiekowi coś bardzo prostego: Albo postępujesz za swoją myślą, albo za moją. Jeżeli postępujecie za moją, otrzymujecie błogosławieństwo za wiarę i nadzieję. Aby przejść to doświadczenie wystarczy tylko jedno, stać się pokornym i takim pozostać. A co to znaczy być pokornym? Przestać wpatrywać się w siebie a zacząć wpatrywać się w Boga. Kiedy zapomnę o sobie, kiedy odwrócę wzrok od siebie, wtedy odkryję jak Piękny, jak bogaty w Miłosierdzie jest Bóg. Doświadczyła tego Święta Siostra Faustyna, zakochała się w Miłosiernym Bogu i w Nim znalazła największe szczęście, ale wpierw zapomniała o sobie, stała się niczym, aby poznać jak wielką jest w oczach Boga bogatego w Miłosierdzie

    Błogosławię Wam na cały rozpoczynający się dziś tydzień miłosierdzia. Ks. Krzysztof

  14. Na Poniedziałek w oktawie Wielkanocy

    13 Kwiecień 2020

    Szczęść Boże!

    „Nie bójcie się – idźcie i oznajmijcie moim uczniom, niech idą do Galilei tam mnie zobaczą”

    Jak mówi papież Franciszek, Galilea jest “miejscem pierwszego powołania, gdzie wszystko się zaczęło!” Trzeba powrócić do miejsca pierwszego powołania, do “ponownego odczytania” wszystkiego na nowo. „Pójść do Galilei oznacza coś pięknego, oznacza dla nas odkrycie na nowo naszego chrztu jako żywego źródła, zaczerpnięcie nowej energii u korzeni naszej wiary i naszego doświadczenia chrześcijańskiego. Powrót do Galilei oznacza przede wszystkim powrót tam, do tego palącego punktu, w którym Boża łaska dotknęła mnie na początku drogi. To od tej iskry mogę rozpalić ogień na dzisiaj, na każdy dzień, i nieść ciepło i światło moim braciom i siostrom. Od tej iskry rozpala się pokorna radość, taka radość, która nie uwłacza cierpieniu i rozpaczy, radość dobra i łagodna” – mówi papież Franciszek.

    Wróć dziś do swojej Galilei, do osobistego spotkania z Jezusem Chrystusem, do momentu, kiedy Jezus przechodził twoją drogą, obdarzył cię miłosiernym spojrzeniem, do chwili, w której dał ci odczuć, że cię kocha.

  15. Na Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego 2020

    12 Kwiecień 2020

    Na Niedzielę Zmartwychwstania pragnę Wam przekazać słowa, które wypowiedział Święty Jan Paweł II 31.03.2002 roku

    1. «Venit Iesus (...)  et dixit eis: «Pax vobis!»
     «Przyszedł Jezus (...)  i rzekł do nich: «Pokój wam!»
    (J 20, 19).
    Dziś, w tym dniu uroczystym,
    rozbrzmiewa na nowo życzenie Chrystusa:
    Pokój wam!
    Pokój ludziom na całym świecie!
    Chrystus prawdziwie zmartwychwstał
    i przynosi wszystkim pokój!
    Oto «dobra nowina» Wielkiej Nocy.
    Nastał nowy dzień, «który Pan uczynił»
    (Ps 118 [117], 24).
    Dzień, który w uwielbionym
    ciele Zmartwychwstałego
    przywraca zranionemu grzechem światu
    jego pierwotne piękno,
    promieniujące nowym blaskiem.

    2. «Mors et vita duello conflixere mirando»
    «Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,
    Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy»
    (Sekwencja).
    Po ciężkim boju Chrystus powraca jako zwycięzca
    i przechodzi przez scenę historii
    ogłaszając Dobrą Nowinę:
    «Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem»
    (J 11, 25),
    «Ja jestem światłością świata» (por. J 9, 5).
    Jego orędzie streszcza się w jednym zawołaniu:
    Pax vobis — Pokój wam!
    Jego pokój jest owocem zwycięstwa
    nad grzechem i śmiercią,
    które odniósł za ogromną cenę.

    3. «Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam.
    Nie tak jak daje świat, Ja wam daję» (J 14, 27).
    Doświadczenie dziejów pokazuje,
    że pokój, jaki daje świat,
    jest często niestabilną równowagą sił,
    które prędzej czy później ścierają się ze sobą.
    Pokój, dar Chrystusa zmartwychwstałego,
    jest głęboki i pełny,
    niesie pojednanie człowieka
    z Bogiem, ze sobą samym i z całym stworzeniem.
    Wiele religii głosi,
    że pokój jest darem Bożym.
    Takie też było doświadczenie
    niedawnego spotkania w Asyżu.
    Oby wszyscy wierzący świata
    zjednoczyli swoje wysiłki
    w dziele budowania wspólnoty ludzkiej
    bardziej sprawiedliwej i braterskiej;
    oby nieprzerwanie dokładali starań,
    by przekonania religijne nie były nigdy
    przyczyną podziałów i nienawiści,
    lecz zawsze i wyłącznie
    źródłem braterstwa, zgody i miłości.

    4. Z troską i nadzieją proszę was,
    wspólnoty chrześcijańskie
    na wszystkich kontynentach,
    abyście dawały świadectwo,
    że Jezus prawdziwie zmartwychwstał,
    i byście uczyniły wszystko, aby Jego pokój
    przerwał dramatyczny łańcuch krzywd i zabójstw,
    które znaczą krwią Ziemię Świętą,
    w tych ostatnich dniach ponownie pogrążoną
    w lęku i w beznadziei.
    Wydaje się, że wypowiedziano wojnę pokojowi!
    Wojna jednak niczego nie rozwiązuje,
    rozsiewa jedynie cierpienie i śmierć,
    niczemu nie służą też wzajemne oskarżenia i odwet.
    Jest to prawdziwie wielka tragedia.
    W jej obliczu nikt nie może milczeć
     i pozostawać bierny,
    żaden przywódca polityczny czy religijny.
    Niech oskarżeniom towarzyszą
    konkretne gesty solidarności,
    które pomogą wszystkim odnaleźć
    wzajemny szacunek
    i drogę do uczciwych negocjacji.
    Na tej ziemi Chrystus umarł i zmartwychwstał,
    i pozostawił pusty grób
    jako milczącego i wymownego świadka.
    Zadawszy w sobie śmierć wrogości,
    zburzył mur dzielący ludzi
    i pojednał wszystkich przez krzyż (por. Ef 2, 14-16),
    a teraz wzywa nas, swoich uczniów,
    abyśmy usuwali wszystko,
    co rodzi nienawiść i chęć odwetu.

    5. Iluż członków rodziny ludzkiej
    cierpi wciąż z powodu biedy i przemocy!
    W ilu zakątkach świata słychać jeszcze wołanie
    człowieka, który wzywa pomocy,
    bo cierpi i umiera:
    w Afganistanie, ciężko doświadczonym
     w minionych miesiącach, a teraz dotkniętym
    katastrofalnym trzęsieniem ziemi,
    w tylu innych krajach świata,
    w których nierówności społeczne
    i konflikty interesów uderzają
    w niezliczone rzesze naszych braci i sióstr.
    Mężczyźni i kobiety trzeciego tysiąclecia!
    Pozwólcie, że wam powtórzę:
    otwórzcie serce Chrystusowi
    ukrzyżowanemu i zmartwychwstałemu,
    który przychodzi do was z darem pokoju!
    Tam gdzie przychodzi Chrystus zmartwychwstały,
    tam wraz z Nim przychodzi prawdziwy pokój!
    Niech zapanuje nade wszystko
    w każdym ludzkim sercu, głębokiej przepaści,
    którą niełatwo uczynić zamieszkałą (por. Jr 17, 9).
    Niech pokój przeniknie również wzajemne stosunki
    pomiędzy warstwami społecznymi,
    ludami, językami i różnymi mentalnościami,
    i niech stanie się wszędzie zaczynem
    solidarności i miłości.

    6. Ty zaś, o Panie zmartwychwstały,
    który zwyciężyłeś cierpienie i śmierć,
    daj nam Twój pokój!
    Wiemy, że w pełni zagości on na końcu czasów,
    kiedy przyjdziesz w chwale.
    Jednak tam, gdzie Ty jesteś obecny,
    już teraz nastaje pokój w świecie.
    Ta nasza pewność
    zakorzeniona jest w Tobie,
    Baranku ofiarowany dla naszego zbawienia,
    który dziś powstajesz z martwych!
    Wzywasz nas, abyśmy podtrzymywali w świecie
    płomień nadziei.
    Z wiarą i radością Kościół śpiewa
    w tym dniu wspaniałym:
     «Surrexit Christus, spes mea!»
    Tak, Chrystus zmartwychwstał, a wraz z Nim
    zmartwychwstała nasza nadzieja. Alleluja!

  16. Słowo Papieża Benedykta XVI na Wigilię Paschalną 2012

    11 Kwiecień 2020

    Przekazuję Wam tekst homilii, którą wygłosił Papież Benedykt XVI w Wigilię Paschalną w roku 2012. Rozważcie te słowa w czasie najświętszej nocy roku Wielka Sobota Wigilia Paschalna Homilia Ojca Świętego Benedykta XVI Bazylika watykańska 7 kwietnia 2012

    Drodzy bracia i siostry!

    Wielkanoc jest świętem nowego stworzenia. Jezus zmartwychwstał i już więcej nie umiera. Roztworzył bramy do nowego życia, które nie zna już więcej choroby ani śmierci. Wprowadził ludzi w Boga samego. „Ciało i krew nie mogą posiąść królestwa Bożego”, powiedział Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian (15,50). Pisarz kościelny Tertulian, w trzecim wieku, odnosząc się do zmartwychwstania Chrystusa i naszego zmartwychwstania odważył się napisać: „Ufajcie ciało i krew, dzięki Chrystusowi nabyłyście miejsce w niebie i królestwie Bożym” (CCL II 994). Dla człowieka otworzył się nowy wymiar. Stworzenie stało się większe i obszerniejsze. Wielkanoc to dzień nowego stworzenia, ale właśnie dlatego Kościół rozpoczyna liturgię tego dnia starym stworzeniem, abyśmy się nauczyli poprawnie rozumieć to nowe. Dlatego też na początku liturgii słowa Wigilii Paschalnej znajduje się opis stworzenia świata. Dwie rzeczy są szczególnie ważne w kontekście liturgii tego dnia. Po pierwsze: stworzenie jest przedstawiane jako całość, do której należy zjawisko czasu. Siedem dni jest obrazem pewnej całości, która rozwija się w czasie. Są one przyporządkowane do siódmego dnia, dnia wolności wszystkich stworzeń dla Boga i dla siebie nawzajem. Stworzenie jest więc nastawione na komunię między Bogiem a stworzeniem; istnieje ono, aby była przestrzeń odpowiedzi na wielką chwałę Bożą, spotkanie miłości i wolności. Po drugie podczas Wigilii Paschalnej Kościół w opisie stworzenia słyszy przede wszystkim pierwsze zdanie: „Niechaj się stanie światłość” (Rdz l, 3). Opis stworzenia zaczyna się symbolicznie od stworzenia światła. Słońce i księżyc są stworzone dopiero czwartego dnia. Opis stworzenia nazywa je ciałami jaśniejącymi, jakie Bóg umieścił na sklepieniu nieba. Świadomie odbiera im charakter boski, jaki przypisywały im wielkie religie. Nie, to nie są żadni bogowie. Są to ciała jaśniejące, stworzone przez jedynego Boga. Poprzedza je jednak światło, przez które Chwała Boża odzwierciedla się w istocie bytów stworzonych.
    Co opis stworzenia chce przez to powiedzieć? Światło umożliwia życie. Umożliwia spotkanie. Umożliwia komunikację. Umożliwia poznanie, dostęp do rzeczywistości, do prawdy. Umożliwiając poznanie umożliwia też wolność i postęp. Zło się ukrywa. Dlatego też światło jest wyrazem dobra, które jest światłością i tworzy światłość. Jesteśmy w stanie działać w ciągu dnia. To, że Bóg stworzył światło oznacza więc, że Bóg stworzył świat jako przestrzeń poznania i prawdy, jako przestrzeń spotkania i wolności, przestrzeń dobra i miłości. Zasadą świata jest dobro, sam byt jest dobry. Zło nie pochodzi od bytu stworzonego przez Boga, ale istnieje na mocy zaprzeczenia. Jest ono „nie”.
    Na Wielkanoc, o poranku pierwszego dnia tygodnia, Bóg powiedział na nowo: „Niechaj się stanie światłość”. Poranek ten poprzedziła noc na Górze Oliwnej, zaćmienie słońca męki i śmierci Jezusa, noc grobu. Ale teraz jest znowu pierwszy dzień – stworzenie zaczyna się całkiem na nowo. „Niechaj się stanie światłość” powiedział Bóg i „stała się światłość”. Jezus wstaje z grobu. Życie jest silniejsze niż śmierć. Dobro jest silniejsze niż zło. Miłość jest silniejsza niż nienawiść. Prawda jest silniejsza od fałszu. Ciemność minionych dni jest rozproszona w chwili, gdy Jezus wstaje z grobu i staje się sam czystym światłem Boga. Odnosi się to jednak nie tylko do Niego samego i nie tylko do ciemności tych dni. Wraz ze Zmartwychwstaniem Jezusa samo światło jest stworzone na nowo. Przyciąga nas ono wszystkich w siebie, w nowe życie zmartwychwstania i zwycięża wszelkie ciemności. On jest nowym Dniem Boga, dla nas wszystkich.
    Jak to jednak może się stać? Jak to wszystko może dotrzeć do nas, tak aby nie pozostało jedynie słowem, ale stało się rzeczywistością, w którą jesteśmy zaangażowani? Przez sakrament chrztu i wyznanie wiary Pan zbudował ku nam most, poprzez który przychodzi do nas nowy dzień. W chrzcie Bóg mówi do tego, kto go otrzymuje: Fiat lux – Niechaj się stanie światłość. Nowy Boży dzień, dzień niezniszczalnego życia przychodzi także do nas. Chrystus bierze ciebie za rękę. Od tej chwili będziesz przez Niego wspierany i w ten sposób wejdziesz w Światło, w prawdziwe życie. Dlatego Kościół pierwszych wieków nazywał Chrzest „Photismos” – oświeceniem.
    Dlaczego? Ciemnością naprawdę groźną dla człowieka jest fakt, że jest on naprawdę zdolny do dostrzeżenia i zbadania rzeczy namacalnych, materialnych, ale nie wie dokąd zmierza świat i skąd pochodzi. Dokąd zmierza nasze życie. Co jest dobrem, a co złem. Zaślepienie na Boga i zaślepienie na wartości jest realnym zagrożeniem dla naszej egzystencji i świata w ogóle. Kiedy istnieje ciemność odnośnie do Boga i wartości, co do różnicy między dobrem a złem, to wszystkie inne oświecenia, które stwarzają tak niesamowite możliwości, nie tylko nie są postępem, ale równocześnie niebezpieczeństwami, które zagrażają nam i światu. Potrafimy dziś nasze miasta oświecić tak jaskrawo, że nie są już widoczne gwiazdy na niebie. Czyż nie jest to obrazem dla problematyki naszego oświecenia. W sprawach materialnych wiemy i potrafimy tak niebywale wiele, ale tego, co je przekracza, Boga i Dobra, nie potrafimy już rozpoznać. Dlatego wiara, ukazująca nam światło Boga jest prawdziwym oświeceniem, jest wdarciem się Bożego światła w nasz świat, otwarciem naszych oczu na prawdziwe Światło.

    Drodzy przyjaciele, chciałbym dodać na końcu, jedną myśl o świetle i oświeceniu. Podczas Wigilii Paschalnej, w nocy nowego stworzenia Kościół przedstawia tajemnicę światła, posługując się symbolem dość specyficznym i bardzo skromnym: świecą paschalną. Jest to światło, które istnieje dzięki ofierze. Świeca daje światło, zarazem spalając się sama. Daje światło równocześnie dając siebie. W ten sposób cudownie ukazuje misterium paschalne Chrystusa, który daje siebie, i w ten sposób daje wielkie światło. Po drugie możemy zastanowić się nad faktem, że świeca jest ogniem. Ogień jest siłą, która kształtuje świat, mocą, która przemienia. Ogień daje też ciepło. Także tutaj jest ponownie widoczne misterium Chrystusa. Chrystus, światło, jest ogniem, jest płomieniem, który spala zło przemieniając w ten sposób świat i nas samych. „Kto jest blisko mnie, ten jest blisko ognia”, brzmi słowo Jezusa przekazane nam przez Orygenesa. Ten ogień jest równocześnie ciepłem, nie zimnym światłem, ale światłem, w którym spotykają się ciepło i dobroć Boga.
    Wielki hymn Exsultet, hymn, który diakon śpiewa na początku liturgii paschalnej wskazuje nam bardzo delikatnie jeszcze jeden aspekt. Przypomina, że ten twór świecę zawdzięczamy przede wszystkim pracy pszczół. W grę wchodzi więc całe stworzenie. W świecy stworzenie staje się nośnikiem światła. Ale, według myśli Ojców, w pewnym sensie jest tu także ukryte odniesienie do Kościoła. Współpraca żywej społeczności wiernych w Kościele jest niemal podobna do pracy pszczół. Buduje ona wspólnotę światła. Tak więc możemy w świecy widzieć także odniesienie do nas samych i do naszego współuczestnictwa we wspólnocie Kościoła, który istnieje po to, aby światło Chrystusa oświecało świat.

    Módlmy się do Pana w tej godzinie, aby pozwolił nam doświadczać radości Swego światła. Módlmy się też do Niego, abyśmy sami stali się nosicielami Jego światła, aby poprzez Kościół chwała oblicza Chrystusa wkraczała w świat (por. LG 1). Amen.

  17. Na Wielką Sobotę 2020

    11 Kwiecień 2020

    Witam Was!

    Od wczorajszego nabożeństwa Męki Pańskiej, Kościół pogrążył się w ciszy. Pan nasz umarł, powiesili Go na krzyżu, przebili Mu serce i złożyli go grobu. Człowiek odetchnął, nareszcie koniec, już więcej nikt nie będzie burzył porządku, który my ustanawiamy. Bóg dał się zabić. Czy dlatego, że był bezradny? Nie. Dlatego, że sam wybrał taką drogę zbawienia człowieka i świata.

    Dwie cisze. Ta pierwsza, którą urządził nam świat, spowodowana pandemią, jest wstępem do tej dzisiejszej, którą daje nam Bóg. Ta pierwsza przeniknięta jest lękiem, wsłuchiwaniem się w  wiadomości przekazujące wieści o nowych zakażeniach, o kolejnych zgonach,  niepewnością jutra, ograniczeniami wolności obywatelskich. Ta druga, ta dzisiejsza jest czasem uklęknięcia przy grobie naszego Mistrza. Dziś już wiemy, ten grób za chwilę będzie pusty, przez tę śmierć i przez ten grób Chrystus zszedł do otchłani, aby tam powiedzieć , że zwyciężył. Kiedy my żyjący na tej ziemi wsłuchujemy się w przesłanie grobu Pana, słyszymy wezwanie: nie pozostawaj w swoim grobie w grobie twoich lęków, grobie twoich grzechów. Chcę ,abyś mocą mojej miłości i mocą mojego Życia wyszedł z twojego grobu, z twojej ciemności.
    Cisza Wielkiego Piątku i Wielkiej Soboty, która przemawia, cisza, która przekonuje o miłości, cisza, która wyzwala. Nie przegapmy tej ciszy, nie pozwólmy, aby pokonał ją hałas i sprint naszego świata
    Pozwólmy, aby w tej ciszy Bóg przygotował nas na przyjęcie nowego życia, Jego Życia

    Pozdrawiam Was i błogosławię na Wielką Sobotę  ks. Krzysztof

  18. Na Wielki Piątek 2020

    10 Kwiecień 2020

    Każdy z nas, cały świat staje dzisiaj tak bardzo realnie w tajemnicy cierpienia i śmierci. Przed chwilą oglądałem filmy z Ekwadoru. Ciała zmarłych z powodu koronawirusa leżą na ulicach w domach. Nie ma już trumien, ludzie są chowani w kartonowych pudłach. Chrystus cierpi i umiera w ludzkim ciele, w obolałych, bezradnych rodzinach. Jego krzyż tak bardzo realnie stoi dziś w większości państw świata. Chrystus cierpi, bo stał się człowiekiem, przyjął nasze życie i przyjął naszą śmierć, stał się podobny do nas we wszystkim oprócz grzechu
    Realizują się dzisiaj słowa naszego Pana „największą miłość ma ten, kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. To szczególna śmierć, bo przecież w niczym nie zawinił, nie uczynił żadnego zła, nikogo nie skrzywdził a tak nieludzko został potraktowany.
    Chrystus nie był zmuszony do oddania swojego życia, ani przez Ojca, ani przez świat. Przyjął śmierć dobrowolnie z miłości. Krzyż uświęcony męką i śmiercią Chrystusa przestał już być narzędziem zbrodni a stał się znakiem miłości bezinteresownej.
    Krzyż, który dzisiaj czcimy, przed którym dzisiaj klękamy, nasączony krwią Chrystusa, uświęcony Jego śmiercią, staje się znakiem nadziei, ci bowiem, którzy w Chrystusie umierają, z Chrystusem powstaną z martwych.
    Panie nasz cierpimy na różnych poziomach naszego życia, dźwigamy krzyże, które mają takie niezliczone nazwy, ale nie poddajemy się zwątpieniu. Wiemy, że w życiu i w śmierci należymy do Ciebie, wiemy, że mocą Twojego zwycięstwa na krzyżu, my powstaniemy spod naszych krzyży i tak jak Ty zwyciężymy. Prosimy Cię tylko o wiarę dzięki której nie zwątpimy i nie odwrócimy się od Ciebie, nadzieję w której nigdy się nie poddamy w walce ze złem w nas i wokół nas o miłość w której nasze serca zawsze będą gotowe do przebaczenia.

    Na przeżywanie uroczystości Wielkiego Piątku błogosławię Wam ks. Krzysztof

  19. Na Wielki Czwartek 2020

    09 Kwiecień 2020

    Pan Bóg pozwolił w swojej łaskawości doczekać nam Wielkiego Czwartku 2020 roku. To dziwny Wielki Czwartek, bo przy kapłanach nie będzie wiernych, którym służą swoim powołaniem , charyzmatami. Tak sobie myślę, że to błogosławiony czas dla każdego kapłana, który mu przypomni, że pierwszym, któremu ma służyć jest Chrystus, to Jego ma kochać, dla Niego żyć. Bez tej osobistej relacji z Bogiem żaden kapłan nie będzie sługą Kościoła. Dziś nie będzie wokół nas ludu, ale będzie nasz kochany, karmiący nas swoim Ciałem i Krwią Chrystus, będzie umywający nam nogi miłosierny Pan. Myślę też że to błogosławiony czas dla wiernych Kościoła, którzy jeszcze bardziej uświadomią sobie, że bez kapłańskich ust, które wypowiadają słowa konsekracji i bez kapłańskich dłoni które podają Ciało  i Krew Chrystusa, byliby bardzo głodni i umierający z głodu duszy. Może ten czas pozwoli docenić kapłańską obecność we wspólnotach parafialnych a nie tylko ją oceniać i często opluwać.

    Eucharystia jest tym momentem, który łączy, jednoczy kapłaństwo hierarchiczne z kapłaństwem powszechnym. Dziękuję dziś Bogu Wszechmogącemu Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu za ten wielki sakrament życia i jedności. Jak wielkie miłosierdzie okazał nam Bóg, że nie zostawił nas samych, że pozostał w tym sakramencie w Jezusie Chrystusie. Może ten trudny czas , który przyszło nam przeżywać bez komunii świętej, bez pożywania Ciała Pańskiego jeszcze mocniej wezwie nas do uszanowania Eucharystii, odkrycia w Niej żywej i prawdziwej obecności Chrystusa i umiłowania Jej całym sobą. Nie można bowiem kochać Chrystusa bez umiłowania Eucharystii. Eucharystia i Chrystus to jedno. Życzę Wam głębokiego i owocnego przezywania Wielkiego Czwartku.

    Nie zapomnijmy modlić się o powołania do służby w Kościele

    Modlitwa o Powołania:
    Jezu, Boski Pasterzu, który powołałeś Apostołów, aby ich uczynić rybakami dusz, pociągnij ku sobie gorące i szlachetne umysły młodych ludzi i uczyń ich swoimi naśladowcami i swoimi sługami. Spraw, by dzielili Twoje pragnienie powszechnego odkupienia, dla którego ustawicznie składasz na ołtarzach swoją ofiarę. Ty, o Panie, który żyjesz, aby się wstawiać za nami, otwórz przed nimi takie horyzonty, by dostrzegali cały świat, w którym wznosi się niema prośba tak wielu braci o światło prawdy i ciepło miłości. Spraw, by odpowiadając na Twoje wołanie przedłużali tu na ziemi Twoją misję, budowali Twoje Ciało mistyczne - Kościół i byli solą ziemi i światłością świata. Rozszerz, o Panie, Twoje miłościwe wołanie również na wiele serc kobiecych, czystych i wielkodusznych wlej w nie pragnienie doskonałości ewangelicznej, oddania się służbie Kościołowi oraz ludziom potrzebującym pomocy i miłości.

  20. Słowo w Wielką Środę

    08 Kwiecień 2020

    Witam Was w Wielką Środę – Ewangelia opowiada o zdradzie Judasza

    Zanim rozpoczniemy Święta Paschalne chciałbym przedstawić schemat Świąt paschalnych a właściwie jednego Święta Paschalnego. Zauważcie, że kapłan rozpoczyna Liturgię Wielkiego Czwartku znakiem krzyża i pozdrowieniem wiernych, tak zaczyna się każdą Eucharystię a błogosławi i rozsyła wiernych dopiero po pierwszej Mszy ze Zmartwychwstania Chrystusa w noc pomiędzy Wielką Sobotą a Niedzielą Zmartwychwstania. To świadczy że Święto zaczęło się W wielki Czwartek i kończy się w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Tak ważne więc jest dla naszej wiary, aby przeżyć całe Święto Paschalne, od początku do końca. Dopiero wtedy człowiek zrozumie jak wielkiego dzieła zbawienia dokonał Bóg w Jezusie Chrystusie.
    Poszczególne dni Święta przeżywamy i liczymy według kalendarza żydowskiego w którym dzień zaczyna się po zachodzie słońca i trwa do zachodu słońca

    Święta Paschalne:
    I –  Dzień Paschalny
    Ostatnia Wieczerza (rozpoczyna się po zachodzie słońca. Zostają ustanowione dwa sakramenty. Eucharystia i kapłaństwo)
    Modlitwa w Ogrójcu
    Zdrada Judasza
    Chrystus u Piłata i Heroda
    Ubiczowanie
    Droga Krzyżowa
    Śmierć na Krzyżu
    Złożenie ciała do grobu
    II – Dzień Paschalny
    Ciało Chrystusa spoczywa w grobie
    Dzień ciszy, postu, pokuty
    Święcenie pokarmów wielkanocnych
    III – Dzień paschalny
    Wieczór czuwania - Wigilia Paschalna
    Nocna Pierwsza Msza ze Zmartwychwstania Chrystusa – Pan zmartwychwstał

    W niektórych kościołach o świcie procesja rezurekcyjna ( skoro świt niewiasty przybyły do grobu namaścić ciało Chrystusa. Kamień od grobu zastały odsunięty. Pana nie ma w grobie) i druga Msza ze Zmartwychwstania Chrystusa.

  21. Na Niedzielę Palmową Męki Pańskiej 05.04.2020

    05 Kwiecień 2020

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    Dzisiaj we wszystkich kościołach czyta się opis męki Jezusa Chrystusa z tym niesamowitym momentem w którym na słowa „ i wyzionął ducha” wszyscy klękają i trwają w niepojętej ciszy. Bo co powiedzieć w sytuacji, kiedy Ten, który z miłości do mnie staje się człowiekiem, aby być blisko mnie, aby mnie leczyć, pocieszać, otrzymuje ode mnie obłudne „hosanna”, pogardę, obojętność, krzyż i wreszcie haniebną  śmierć.

    Spróbuj przypomnieć sobie chwile w których tak bardzo kochałeś, byłeś oddany do końca, służyłeś i w odpowiedzi otrzymałeś zdradę, odrzucenie, podniesioną rękę. Jaki to był ból, jak bardzo wtedy zawalił się świat. Czy myślisz, że Chrystus w swoim prawdziwym człowieczeństwie nie czuje takiego samego bólu. Ten ból był tak wielki, że zawołał „ Ojcze oddal ode mnie ten kielich”. Jak się czułeś ,kiedy ktoś otworzył przed tobą swoje serce, ofiarował ci swoją miłość a ty po prostu go odrzuciłeś. Spróbuj zrozumieć Chrystusa.

    On stał się do nas podobny we wszystkim oprócz grzechu. Opis męki naszego Pana, to obraz jak bardzo zjednoczył się ze mną we wszystkim. To obraz tego jak bardzo mnie kocha.

    Jednak w tej postawie Chrystusa podążającego na śmierć obok niepojętej miłości, dostrzegam też posłuszeństwo Ojcu. Uczynił to wszystko , bo do końca był posłuszny Ojcu „ nie tak jak ja chcę, ale tak jak Ty chcesz Ojcze, niech się stanie”.

    Słowo miłość używamy dziś często i odmieniamy przez wszystkie przypadki do tego stopnia że pewnie wielu już nie wie co to słowo naprawdę znaczy. Największą miłość ma ten kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.

    A czy równie często w sercu moim słyszę i przeżywam słowo – posłuszeństwo, czyli zgodę na to aby nie moja, ale wola Boga wypełniała się w moim życiu, we wszystkim bez wyjątku?

    Dopóki nie stanę przed Bogiem w postawie całkowitego posłuszeństwa, dopóty każde moje hosanna będzie tak samo nieszczere jak hosanna dzisiejszego tłumu i często będzie się zamieniało na  „ ukrzyżuj Go” bo jest mi niewygodny. Panie, czy stanę kiedyś z prawdziwą, posłuszną do końca miłością pod Twoim krzyżem, przy Tobie oplutym, wyśmianym i odrzuconym?

    Błogosławię Wam na ten święty czas. Miejcie dowagę być posłusznymi Bogu i stanąć przy Chrystusie cierpiącym. Ks. Krzysztof

  22. Słowo na 5 niedzielę Wielkiego Postu

    30 Marzec 2020

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    To pierwsza niedziela po wprowadzeniu mocnych obostrzeń dotyczących ilości osób mogących brać udział w nabożeństwach /5 osób/ Na każdej z trzech Mszy Świętych było rzeczywiście po 5 osób. To trudne doświadczenie dla kapłana - pasterza, sprawującego eucharystię. Ale staram się zaakceptować tę sytuację, przypominając sobie opowieści kolegi kapłana, który jeżdził kilkanaście kilometrów, aby odprawiać Mszę Świętą dla dwóch kobiet. Mam nadzieję, że Milosierny Bóg ulituje się nad światem, przyjmie nasze modlitwy, pragnienie nawrócenia i zatrzyma tę pandemię. Maryja obiecała, że świat zostanie uratowany. Cierpliwie i ufnie czekamy. Ale chcemy dziś stanąć przy Marcie i Marii, które przeżywają swoją tragedię, straciły brata Łazarza, tak jak wielu naszych sióstr i braci straciły w tych ostatnich tygodniach swoich najbliższych. Marto czy wierzysz w to, że ja jestem Zmartwychwstaniem i Życiem? że ten, któy wierzy we mnie nawet gdyby umarł żyć będzie. Marta odpowiedziała wierzę Panie a ja co odpowiadam Chrystusowi w obliczu tej sytuacji. Panie, czy ten lęk, często wręcz paniczny jest wyrazem mojej wiary w to że Ty jesteś Zmartwychwstaniem i Życiem? Myślę, że tkwię jeszcze w grobie mojej niewiary, dlatego tak bardzo boję się, że utracę ciało, zdrowie a z nim wszystko, bo jakże często zdrowie jest dla mnie wszystkim. Chryste powiedz do mnie Krzysztofie, Anno, Katarzyno, Jacku...... wyjdź na zewnątrz, wyjdź z grobu, napełnij się duchem Chrystusowym i żyj. Przekonaj mnie Jezu, że nie to moje życie jest życiem najlepszym i najpiękniejszym, ale Twoje życie we mnie sprawia, że staję się człowiekiem prawdziwie wolnym i pięknym. Daj mi łaskę Panie, abym tę pasyjną część Wielkiego Postu przeżył pod Twoim krzyżem, abym zechciał znaleźć czas, by go kontemplować, rozważać, aby się z niego uczyć, czym tak naprawdę jest moje życie.

    Pozdrawiam Was i błogosławię Waszym rodzinom ks. Krzysztof

  23. Tym razem piękne słowo Papieża Franciszka z wczorajszej modlitwy

    28 Marzec 2020

    Oto pełny tekst niezwykłego orędzia papieża Franciszka:, prosze przeczytajcie go i pomyślcie nad jego treścią

    „Gdy zapadł wieczór” (Mk 4, 35). Tak zaczyna się usłyszana przez nas Ewangelia. Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia. Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem. Na tej łodzi… jesteśmy wszyscy. Tak jak ci uczniowie, którzy mówią jednym głosem i wołają w udręce: „giniemy” (w. 38), tak i my zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy iść naprzód każdy na własną rękę, ale jedynie razem.

    Łatwo odnaleźć się w tym opowiadaniu. To, co trudno zrozumieć, to postawa Jezusa. Podczas gdy uczniowie są naturalnie zaniepokojeni i zrozpaczeni, On przebywa na rufie, w tej części łodzi, która idzie na dno jako pierwsza. I co czyni? Mimo rozgardiaszu śpi spokojnie, ufając Ojcu – to jedyny raz w Ewangelii, gdy widzimy Jezusa śpiącego. Kiedy następnie został zbudzony, uciszywszy wiatr i wody, zwraca się do uczniów z tonem wyrzutu: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (w. 40).

    Postarajmy się to zrozumieć. Na czym polega brak wiary uczniów, w odróżnieniu od ufności Jezusa? Oni nie przestali w Niego wierzyć, istotnie, wzywają Go. Ale zobaczmy, jak Go wzywają: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?” (w. 38). Nie obchodzi Cię to: myślą, że Jezus się nimi nie interesuje, że się o nich nie troszczy. Wśród nas, w naszych rodzinach, jedną z rzeczy, która boli najbardziej, jest to, kiedy słyszymy: „Czy tobie na mnie nie zależy?”. To zdanie boli i rozpętuje burze w sercach. Musiało też wstrząsnąć Jezusem. Bo nikomu nie zależy na nas bardziej, niż Jemu. Istotnie, kiedy został wezwany, natychmiast ocalił swoich załamanych uczniów.

    Burza odsłania naszą bezradność i odkrywa te fałszywe i niepotrzebne pewniki, z jakimi zbudowaliśmy nasze programy działania, nasze plany, nasze nawyki i priorytety. Pokazuje nam, jak uśpiliśmy i porzuciliśmy to, co karmi, podtrzymuje i daje siłę naszemu życiu i naszej wspólnocie. Burza odsłania wszystkie postanowienia, by „zapakować” i zapomnieć o tym, co karmiło dusze naszych narodów; wszystkie te próby znieczulenia pozornie „zbawczymi” nawykami, niezdolnymi do odwoływania się do naszych korzeni i przywoływania pamięci naszych starszych, pozbawiając nas tym samym odporności niezbędnej do stawienia czoła przeciwnościom losu.

    Wraz z burzą opadła maska tych stereotypów, za pomocą których ukrywaliśmy nasze „ego”, stale się martwiąc o własny obraz. Po raz kolejny odkryto tę (błogosławioną) wspólną przynależność, od której nie możemy uciec: przynależność jako braci.

    „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Panie, dziś wieczorem Twoje Słowo uderza i dotyka nas wszystkich. W tym naszym świecie, który kochasz bardziej niż my, ruszyliśmy naprzód na pełnych obrotach, czując się silnymi i zdolnymi do wszystkiego. Chciwi zysku, daliśmy się pochłonąć rzeczom i oszołomić pośpiechem. Nie zatrzymaliśmy się wobec Twoich wezwań, nie obudziliśmy się w obliczu wojen i planetarnych niesprawiedliwości, nie słuchaliśmy wołania ubogich i naszej poważnie chorej planety. Nadal byliśmy niewzruszeni, myśląc, że zawsze będziemy zdrowi w chorym świecie. Teraz, gdy jesteśmy na wzburzonym morzu, błagamy cię: „Zbudź się Panie!”.

    „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Panie, kierujesz do nas apel, apel o wiarę. Nie polega ona na tym, żeby być przekonanym, że istniejesz, ale na tym, by przyjść do Ciebie i zaufać Tobie. W tym Wielkim Poście rozbrzmiewa Twój naglący apel: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem” (Jl 2, 12). Wzywasz nas, byśmy wykorzystali ten czas próby jako czas wyboru. Nie jest to czas Twojego sądu, ale naszego osądzenia: czas wyboru tego, co się liczy, a co przemija, oddzielenia tego, co konieczne od tego, co nim nie jest. Jest to czas przestawienia kursu życia ku Tobie, Panie, i ku innym. I możemy spojrzeć na wielu przykładnych towarzyszy drogi, którzy w obliczu strachu zareagowali oddając swoje życie. To sprawcza moc Ducha wylana i ukształtowana w odważnych i wielkodusznych aktach poświęcenia się. Jest to życie Ducha zdolne do wyzwolenia, docenienia i ukazania, że nasze życie jest utkane i podtrzymywane przez zwykłych ludzi – zwykle zapomnianych – którzy nie pojawiają się w nagłówkach gazet i magazynów, ani na wielkich wybiegach ostatniego spektaklu, ale bez wątpienia zapisują dziś decydujące wydarzenia naszej historii: lekarze, pielęgniarze i pielęgniarki, pracownicy supermarketów, sprzątaczki, opiekunki, przewoźnicy, stróżowie porządku, wolontariusze, księża, zakonnice i bardzo wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie zbawia się sam. W obliczu cierpienia, gdzie miarą jest prawdziwy rozwój naszych narodów, odkrywamy i doświadczamy modlitwy arcykapłańskiej Jezusa: „aby wszyscy stanowili jedno” (J 17, 21). Ileż osób codziennie wykazuje się cierpliwością i wlewa nadzieję, starając się nie siać paniki, lecz współodpowiedzialność. Iluż ojców, matek, dziadków i babć, nauczycieli ukazuje naszym dzieciom, za pomocą małych, codziennych gestów, jak stawić czoło kryzysowi i przejść przez niego, dostosowując nawyki, wznosząc oczy i rozbudzając modlitwę. Ileż osób się modli, ofiarowuje i wstawia się dla dobra wszystkich. Modlitwa i cicha posługa: to nasza zwycięska broń.

    „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Początkiem wiary jest świadomość, że potrzebujemy zbawienia. Nie jesteśmy samowystarczalni, sami toniemy; potrzebujemy Pana jak starożytni żeglarze gwiazd. Zaprośmy Jezusa do łodzi naszego życia. Przekażmy Mu nasze lęki, aby On je pokonał. Podobnie jak uczniowie doświadczymy, że z Nim na pokładzie nie dojdzie do katastrofy. Bo Boża moc polega na skierowaniu ku dobru wszystkiego, co się nam przytrafia, także rzeczy złych. Wnosi On w nasze burze pokój ducha, bo z Bogiem życie nigdy nie umiera.

    Pan rzuca nam wyzwanie i w czasie burzy zaprasza nas do rozbudzenia i uaktywnienia solidarności i nadziei zdolnych nadać trwałość, wsparcie i znaczenie tym godzinom, w których wszystko wydaje się tonąć. Pan budzi się, aby rozbudzić i ożywić naszą wiarę paschalną. Mamy kotwicę: w Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni. Mamy ster: w Jego krzyżu zostaliśmy odkupieni. Mamy nadzieję: w Jego krzyżu zostaliśmy uzdrowieni i ogarnięci, aby nic i nikt nas nie oddzielił od Jego odkupieńczej miłości. Pośród izolacji, w której cierpimy z powodu braku uczuć i spotkań, doświadczając braku wielu rzeczy, po raz kolejny posłuchajmy wieści, która nas zbawia: On zmartwychwstał i żyje obok nas. Pan nas wzywa ze swego krzyża do odkrycia na nowo życia, które nas czeka, do spojrzenia na tych, którzy nas potrzebują, aby umocnić, rozpoznać i pobudzić łaskę, która jest w nas. Nie gaśmy knotka o nikłym płomieniu (por. Iz 42, 3), który nigdy nie słabnie, i pozwólmy, aby na nowo rozpalił nadzieję.

    Przyjąć Jego krzyż, znaczy odnaleźć odwagę, by wziąć w ramiona wszystkie przeciwności obecnego czasu, porzucając na chwilę naszą tęsknotę za wszechmocą i posiadaniem, by uczynić miejsce dla twórczości, którą może wzbudzić jedynie Duch. Oznacza odnaleźć odwagę do otwarcia przestrzeni, gdzie wszyscy mogą się poczuć powołani i zezwolić na nowe formy gościnności, braterstwa i solidarności. W Jego krzyżu zostaliśmy zbawieni, aby przyjąć nadzieję i pozwolić, aby to ona umocniła i wspierała wszystkie środki i możliwe drogi, które mogą nam pomóc strzec siebie oraz strzec innych. Przyjąć Pana, aby przyjąć nadzieję. Oto moc wiary, która wyzwala ze strachu i daje nadzieję.

    „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?”. Drodzy bracia i siostry, z tego miejsca, które opowiada o skalistej wierze Piotra, chciałbym dziś wieczorem powierzyć was wszystkich Panu, za wstawiennictwem Matki Bożej, Uzdrowienia Jego ludu, Gwiazdy wzburzonego morza. Z tej kolumnady, która obejmuje Rzym i świat, niech zstąpi na was, jak pocieszający uścisk, błogosławieństwo Boże. Panie, pobłogosław świat, daj zdrowie ciałom i pocieszenie sercom. Wzywasz nas, byśmy się nie lękali. Ale nasza wiara jest słaba i boimy się. Ale Ty, Panie, nie zostawiaj nas na łasce burzy. Powtórz raz jeszcze: „Wy się nie bójcie!” (Mt 28, 5). A my, razem z Piotrem, „wszystkie troski przerzucamy na Ciebie, gdyż Tobie zależy na nas” (por. 1 P 5, 7).

  24. Jestem cichy i pokornego serca

    26 Marzec 2020

    Witam Was!  Szczęść Bożę na ten trudny czas.
    Uczyńcie serca wasze według serca mego. To pragnienie Chrystusa. Serce Naszego Pana jest ciche i pokorne. Ten czas choć obfitujący w złe wiadomości niech będzie czasem ciszy, wyciszenia wewnętrznego w którym bardziej usłyszymy Boga. Niech będzie to też czas bardzo pokornego przyjęcia sytuacji  w którą weszliśmy. Nie sposób podjąć krzyża jeżeli wpierw nie uzbroję się w pokorę. Pokorne przyjęcie tego wszystkiego co na nas spadło da nam siłę do dźwigania z łaską Boga każdego krzyża. Uczy nas tego nasza Matka Maryja, która wczoraj powiedziała Bogu pokorne fiat. Niech mi się stanie według woli Twojej. Maryjo moja piękna Nauczycielko.

  25. Słowo na 4 Niedzielę Wielkiego Postu

    22 Marzec 2020

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
    Jakie to dziwne, dzisiejsza niedziela to niedziela radości, bo zbliża się nasze odkupienie. Bóg nasz wzywa nas do radości pośród takiego poziomu lęku i smutku rodzącego się w obliczu zalewającej świat pandemii. Bóg jednak widzi inaczej . My postrzegamy to co widzimy oczami ciała, Bóg patrzy w serce. Oczy ciała widzą tylko wąską perespektywę, Bóg widzi to co zamknięte dla oka.. Bóg przypomina mi dzisiaj wobec tego wszystkiego co przeżywam i co przeżywa świat, wybrałem sobie ciebie, tak jak wybrałem Dawida, aby właśnie jego namaścić na króla nad Izraelem, tak jak wybrałem sobie tego niewidomego od urodzenia człowieka, aby na nim dokonały sie dzieła Boże. Tak samo wybrałem ciebie aby być twoim Pasterzem, aby cię kochać, aby cie chronić i przede wszystkim, aby cię zbawić. Mówi nam dziś Pan nie lękaj się moja trzódko, nawet kiedy wasze oczy z przerażeniem patrzą na całe to zło. Ja to zło pokonam, bo zależy mi na tobie. Pragnę żebyście mnie poznali, żebyście mi uwierzyli, żebyście tak jak niewidomy w sadzawce Siloam tak wy w sakramencie pokuty pozwolili mi otworzyć wasze oczy, wyść z ciemności grzechui pomóc wam się nawrócić. Może ta pandemia to pierwszy etap naszego uzrowienia. Już widac ile dobra jest w nas, jak wielu którzy jeszcze misiąc temu mówili o sobie że są niewierzący dziś jak ten lekarz z Włoch stajemy pzred Bogiem z ufnością i w Nim szykamy siły i nadziei.

    Pozdrawiam Was. Życzę spokojnego tygodnia. Zachęcam do wyłączenia wiadomości telewizyjnych i zapraszam do duchowej jedności całej naszej parafii w codziennych modlitwach o 20.30

    ks. Krzysztof

X

Ta strona korzysta z plików cookies.
Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.